Saturday, 28 March 2015

Essence : Lash Princess Volume Mascara.



Nie lubię robić recenzji tuszy do rzęs. Nie potrafię ująć efektu tuszu na zdjęciu. Moje rzęsy są też kiepskie, i tak naprawdę nie ma co pokazywać i czym się chwalić. Tuszy jednak zużywam sporo, ale nigdy też nie kupiłam drugi raz tego samego tuszu. Lubię testować nowości, choć jeszcze żaden tusz nie sprawił, że moje rzęsy wyglądają "wow". Ja dzielę tusze do rzęs na dwa rodzaje : takie, których nie ma sensu w ogóle nakładać na moje rzęsy, bo nie robią absolutnie nic, i na takie, które nakładam, bo efekt marny, ale coś jest. Moje rzęsy są proste, krótkie i liche. Więc teoretycznie od tuszu powinnam wymagać podkręcenia, wydłużenia i zagęszczenia. Nie ma szans, prościej byłoby sobie rzęsy przeszczepić, niż znaleźć taki tusz.
Essence Lash Princess Volume Mascara
Dzisiejszy bohater posta, tusz do rzęs Essence Lash Princess Volume Mascara, również mnie na kolana swoim działaniem nie powalił. Ale należy do tej mojej drugiej kategorii : efekt jakiś jest.
Essence Lash Princess Volume Mascara
Tusz do rzęs Essence Lash Princess Volume Mascara ma specjalnie wygięta szczoteczkę w kształcie glowy kobry, aby nadać rzęsom cudowną objętość a spojrzeniu głębi. Jest przeznaczona do intensywnego makijażu oka.

Zwróciłam na ten tusz uwagę, ze względu na opakowanie. I cenę rzecz jasna. Opakowanie czarne, lśniące, z brzoskwiniowymi zdobieniami. Szczoteczka rzeczywiście jest nietypowa, a określenie jej kształtu -glowa kobry, jest jak najbardziej trafione. Szczoteczka jest jednak bardzo poręczna i wygodna. 
Essence Lash Princess Volume Mascara
Efekt na moich rzęsach jest w porządku. Widzę lekkie pogrubienie i wydłużenie, ale nie do konca włoski są wyczesne i rozdzielone. Rzęsy z bliska wyglądają na posklejane, jednak z daleka nie jest to tak widoczne. O podkręceniu moich rzęs nie ma mowy, proste są tak jak były. Tusz jednak nie osypuje się w ciagu dnia, nawet na wilgotnym powietrzu, a jednocześnie łatwo da się go zmyć płynem micelarnym lub żelem Garnier do demakijażu.

Tuszu ponownie nie kupie, ponieważ lubię kupować coś innego za każdym razem.

13 comments:

  1. Widziałam go w Naturze, opakowanie mnie urzekło :) Ale mam za dużo zapasów, żeby się na niego zdecydować ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. rozumiem :)
      u mnie tuszy tez sporo w zapasie :)

      Delete
  2. Moim zdaniem efekt jest naprawdę zadowalający. Nie masz takich tragicznych tych rzęs:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. za niecale £3 to jest jak najbardziej spoko efekt :)

      dzieki :)

      Delete
  3. Hm, nie podoba mi sie efekt, na zdjeciach widac posklejane rzeski ;( Ja tez zawsze kupuje jakas nowa mascare, rzadko wracam do poprzednich jakie uzywalam ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. widac widac :) jak wspomnialam w tekscie, ona moje rzesy skleja, ale z daleka nie jest to tak widoczne :)
      teraz i tak juz jest lepiej, bo maskara zgestniala, ale nowka to juz w ogole sklejala ;/

      no pewnie, fajnie testowac nowosci :) ale zazdroszcze tym, ktore maja ten swoj jedyny najlepszy tusz :)

      Delete
  4. ja też kupuję nieznane sobie maskary. ciągnie mnie do testowania czegoś nowego :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. mnie rowniez :) ale chcialabym miec swoj taki ukochany tusz najlepszy :) zawsze go miec w kosmetyczce, i do tego testowac nowosci :)

      Delete
  5. raz chciałam napisac o tuszu który uwielbiam zdjecia nie wyszły mi kompletnie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. ciezko sie robi fotki rzes :) lepiej mi sie fotografuje usta :)

      Delete
  6. Weź nie dobijaj tymi swoimi pięknymi brązowymi oczyskami ok? :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. moze i piekne i brazowe, ale niedlugo nie bedzie nic widac, bo ta opadajaca wiszaca gorna powieka wszystko zasloni :( :P

      Delete
    2. Moje też opadające ale przynajmniej tęczówkę masz piękną, moja jest badziewna (dzięki tato!)

      Delete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...