Tuesday, 26 January 2016

Essie : Winter 2015 Collection ♥ Shall We Chalet.

Lakier jest częścią zestawu 3 miniaturek zimowej kolekcji 2015. Zestaw dostałam gratis przy zakupie dwóch innych pełnowymiarowych lakierów Essie. Hurra! Zestaw jednak można również kupić w cenie £12.99.
Essie ♥ Shall We Chalet
Shall We Chalet to ciemna ciepła kremowa czerwień. Essie opisuje go jako "seductive ruby".
Essie ♥ Shall We Chalet
Moja sztuka jest miniaturką 5ml. Posiada mój ulubiony rodzaj pędzelka - gruby i płaski. Lakier ma świetne krycie i wystarczy jedna warstwa do równomiernego pokrycia paznokcia. To lubie! 
Essie ♥ Shall We Chalet
Na moich miękkich i cienkich paznokciah lakier utrzymuje się dwa dni i zaczyna odpryskiwać z końcówek. Bedę jednak zaznaczać w każdym lakierowym poście, że kiepsa trwałość lakieru jest winą moich paznokci, a nie samego lakieru. Lakier trochę kiepsko się zmywa, ponieważ ma mocną pigmentację i przy zmywaniu czerwień wchodzi pod paznokcie i barwi skórki wokól paznokcia, ale można się z tym jednak bezstresowo uporać. 
Essie ♥ Shall We Chalet
Dodatkowo nałożyłam na lakier Gel Shine 3D Top Coat od Sally Hansen, który sprawił, że lakier jeszcze bardziej na paznokciach lśni. 

Jak się Wam podoba efekt? :)




Monday, 25 January 2016

Isana Young : żel do mycia twarzy i demakijażu oczu.

Moim ulubieńcem w dziedzinie żeli do mycia i demakijażu twarzy (w tym oczu) jest Garnier Skin Naturals Pure Active 2in1 Make-Up Remover Purifying Gel. Jest to produkt, którym wykonam cały demakijaż i oczyszczę twarz. Bardzo lubię takie szybkie i skuteczne rozwiązania, dlatego w minionym roku zużyłam kilka opakowań tego żelu i na pewno będę do niego regularnie wracać. Jest on dla mnie dostępny bez problemu w drogeriach i supermarketach, i zawsze mogę go gdzieś dorwać w promocyjnej cenie.  Kiedy zobaczyłam, że Isana ma coś podobnego w swojej ofercie, i nie oszukujmy się, w dużo niższej cenie, postanowiłam ten produkt wypróbować. Poprosiłam zatem mamę o kupno tego produktu dla mnie.
Isana Young, żel do mycia twarzy i demakijażu oczu
Opis produktu
"Żel do mycia nie tylko usuwa zanieczyszczenia i pozostałości po makijażu. Delikatnie i dokładnie pomaga także w pozbyciu się makijażu oczu, nie powdując przy tym ich podrażnienia. Spienić żel w dłoniach, a następnie delikatnie nanieść go na zwilżoną twarz, przy zamkniętych oczach, lekko wmasować i rozetrzeć. Spłukać czystą wodą."
Isana Young, żel do mycia twarzy i demakijażu oczu
Opakowanie to miękka plastikowa tubka zamykana na zatrzask. Osobiście bardziej odpowiada mi rozwiązanie Garniera, wygdna pompka, ale nie bedę się tego czepiać ;)
Isana Young, żel do mycia twarzy i demakijażu oczu
 Żel ma bezbarwną gęstą postać i potrzeba niewielka ilość do umycia twarzy. Rzeczywiście żel świetnie rozpuszcza makijaż ( długtrwałe podkłady, eyelinery, tusze), a przy tym jest bardzo delikatny dla skóry i oczu. Świetnie sprawdza się w pierwszym etapie demakijażu, kiedy chce się cały makijaż rozpuścić i zmyć. Świetnie się pieni, rozprowadza na skórze i ostatecznie zmywa. Tak jak zaleca producent, spieniam go najpierw w dłoniach a potem nakładam na twarz i ją masuję. Po dłuższej chwili spłukuję ciepłą wodą lub ścieram ściereczką muślinową. Potem oczywiście domywam twarz jeszcze raz tym samym żelem, albo innym (złuszczającym). Żel w żaden sposób mi skóry i oczu nie podrażnia, nie wysusza, nie szkodzi, nie ściąga. Naprawdę świetny produkt godny polecenia! 
Isana Young, żel do mycia twarzy i demakijażu oczu
Oba żele, Isana Young oraz Garnier mają bardzo podobne działanie i oba sprawdzają się świetnie. Różni je oczywiście skład, cena oraz opakowanie. Będę starała się robić zapas żelu Isana w Polsce, ale jakby mi się nie udawało, to po Garniera nadal będę sięgać z przyjemnością.

Jeśli macie ochotę poczytać o innym produkcie do demakijażu Isana, to zapraszam tutaj.  

Skład: Aqua, Coco-Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Alcohol Dent., Acrylates/10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Caprylyl/Capryl Glucoside, Sodium Benzoate, Sodium Chloride, Glycerin, Parfum, Sodium Hydroxide, Propylene Glycol, Disodium EDTA, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Alcohol, Rubus Idaeus Fruit Extract, Tris (Tetranethylhydroxypiperidinol) Citrate, Passiflora Edulis Fruit Extract, Potassium Sorbate, CI 16035, CI 60730.
 

Sunday, 24 January 2016

NYX : Butter Gloss ♥ Cupcake.

Kiedy produkty NYX pojawiły się w mieście, w którym mieszkam, przeszedł mnie po plecach dreszczyk. Udało mi się samej na chwilkę wstąpić na stoisko z kosmetykami NYX, ale jest tam tyle kosmetyków, że ciężko mi było się skupic na tym co szukłam, ponieważ oczy uciekały mi na boki i mało nie dostałam oczopląsu. Wybrałam jednak kilka produktów, więc spodziewajcie się ich recenzji na moim blogu w przyszłości. Dzisiaj jednak chciałabym Wam napisać kilka słów o produkcie do ust z serii Butter Gloss. Do wyboru z tej serii jest ponad 20 soczystych odcieni! Dzisiejszy post jest o kolorze Cupcake.
NYX, Butter Gloss ♥ Cupcake
Opis produktu na stronie boots.com brzmi :
"Buttery soft and silky smooth our scrumptious new Butter Lip Gloss tastes as sweet as a sugar cookie and makes your lips look downright luscious. Swipe it on alone or over your favorite lipstick for creamy sheer to medium coverage that melts onto your lips and is never sticky".
NYX, Butter Gloss ♥ Cupcake
Cupcake to intensywny róż, ale na ustach intensywność łagodnieje. 
NYX, Butter Gloss ♥ Cupcake
Błyszczyk ma wygodny aplikator, który jest najzwyklejszy i najbardziej popularny, znajdziemy go w wielu błyszczykach. Konsystencja błyszczyka jest dość gęsta, i nie zgadzam się z opisem, że błyszczyk się nie klei. Klei się, jednak ta lepkość ust nie jest tak intensywna jak np w błyszczykach Mac Lipglass. Błyszczyk rozprowadza się na ustach bez problemu, ładnie i równo pokrywa usta kolorem. Nie zbiera się i nie wylewa poza kontur ust. 
NYX, Butter Gloss ♥ Cupcake
 Efekt na ustach jest półtransparentny, ale kolor jest widoczny. Po aplikacji usta są miękkie, wygładzone, jakby otulone przyjemną chmurką. Usta pięknie lśnią i odbijają śwatło, przez co wydają się pełniejsze. Błyszczyk jest przyjemny i komfortowy w noszeniu. Kolor można lekko podbudować nakładając kolejną warstwę błyszczyka, jednak mi w zupełności wystarcza efekt jaki uzyskuję przy jednej warstwie. Dodam, że mam ten błyszczyk w 3 kolorach i widać między nimi na ustach różnicę. Każdy wygląda wyjątkowo i nie wyglądają podobnie. Trwałość błyszczyka na moich ustach jest niezła, po około 3 godzinach usta tracą swój połysk, ale gładkość i nawilżenie jest nadal wyczuwalne. Kolor schodzi z ust równomiernie, wieć nie trzeba go kontrolować.
NYX , Butter Gloss ♥ Cupcake
Błyszczyk kosztuje £5. Z ręką na sercu mogę go Wam polecić. Jeśli lubicie błyszczyki, to będziecie zadowolone. Butter Glossy NYX są zdecydowanie lepsze i fajniejsze niż Lipglassy Mac. Dostępna jest również wersja Intense Butter Gloss. W tamtej serii znajdziecie intensywne kolory, pełne krycie i mega połysk. Ale dla mnie to już za dużo, wolę delikatniejszy efekt tradycyjnego Butter Gloss.

Znacie produkty do ust NYX?

Friday, 22 January 2016

Mac : Fearie Whispers, Iridescent Pressed Powder ♥ Sparkling Rose.

Mac, Fearie Whispers, Iridescent Pressed Powder ♥ Sparkling Rose
Kochani, dzisiaj o rozświetlaniu ciąg dalszy ;) Pisałam Wam niedawno, przy okazji pomadki Sparkle Of Magic, z limitowanki Fearie Whispers, że nic mnie z tej kolekcji tak naprawdę nie zachwyciło. Prawda jest jednak taka, że po publikacji posta pomadkowego, byłam w sklepie Mac i miałam możliwość przyjrzeć się bliżej tej kolekcji na spokojnie, i gdy dotknęłam i obejrzałam Iridescent Pressed Powder w odcieniu Sparkling Rose, nie mogłam bez niego wyjść ze sklepu!
Mac, Fearie Whispers, Iridescent Pressed Powder ♥ Sparkling Rose
Mac tak opisuje swój produkt :
"Iridescent Pressed Powder in Sparkling Rose imparts a hint of pink for cheeks with a shimmering sheen"
Mac, Fearie Whispers, Iridescent Pressed Powder ♥ Sparkling Rose
Sparkling Rose jest określony jako "Champagne warm pearl", czyli perłowy ciepły szampan.
Mac, Fearie Whispers, Iridescent Pressed Powder ♥ Sparkling Rose
Odcień tego produktu totalnie mnie zauroczył. Nie mam nic podobnego w swojej kosmetyczce, i choć naprawdę nie potrzebuję kolejnego rozświetlającego produktu do twarzy, nie mogłam koło Sparkling Rose przejść obojętnie. Jest to jasny złocisty szampan z ciepłymi tonami i złotą perłą. Wybija się z niego też trochę różu. Naprawdę bardzo nietypowy odcień. W opakowaniu wygląda dość chłodno, ale na skórze widać jego ciepłe tony. Niestety zdjęcia nie do końca oddają efekt, który mnie zauroczył.
Mac, Fearie Whispers, Iridescent Pressed Powder ♥ Sparkling Rose
Jakiś czas temu pokazywałam Wam Beauty Powder w kolorze Alpha Girl, który do dzisiaj nie wiem jak ugryźć i jak stosować. Sparkilng Rose w przeciwieństwie do Alha Girl jest prawdziwie rozświetlającym produktem. Jest drobniutko zmielony, bardziej niż słynny Soft & Gentle czy Lightscapade, ale nie pyli się podczas nabierania na pędzel i aplikacji na skórę. Konsystencja jest miękka, jednak nie aż tak jak przy wypiekańcach Mac. Sparkling Rose na skórze daje efekt jasnej ciepłej jednolitej tafli połysku. Przyjemnie się na skórze rozciera, a efekt ten można budować. Odkąd go kupiłam, mam ten produkt w ciągłym użyciu. Jestem totalnie zafascynowana efektem. Stosuję go na szczyty kości policzkowych, łuk kupidyna, jako cienia na całą powiekę lub do rozświetlenia wewnętrznego kącika oka. 

Trwałość produktu jest wyśmienita. Na mojej skórze jeszcze pod koniec dnia widać połysk w miejscach, gdzie ten puder nałożyłam. Efekt utrzymuje się też tam, gdzie nakładam puder i nic nie wędruje po twarzy. Co do wydajności, to biorąc pod uwagę pigmentację i trwałość pudru, będzie ona wyśmienita. 

Tutaj Sparkling Rose w porównaniu z Soft&Gentle, Lightscapade, Wibo oraz My Secret. Jak widać, Sparkling Rose najbliżej zbliżony kolorystycznie jest do Soft&Gentle, jednak jest bardziej różowy.
Mac, Fearie Whispers, Iridescent Pressed Powder ♥ Sparkling Rose
Nie jest jednak tak różowy jak Cindy Lou (The Balm). 
Mac, Fearie Whispers, Iridescent Pressed Powder ♥ Sparkling Rose

Kolorystycznie Sparkling Rose umieściłabym  pomiędzy Soft&Gentle i Cindy Lou. Jest on jednak bardziej zmielony niż wszystkie inne rozświetlacze, które pokazałam dla porównania. 

Jak się Wam podoba?

Obiecałam sobie, że Sparkling Rose to ostatni rozświetlacz jaki kupuję, ponieważ uzbierałam już całkiem niezłą kolekcję rozświetlaczy i będę używać to co mam.  Obiecanki cacanki? Mam nadzieję, że nie... :) W kolekcji jest dostępny jeszcze odcień Pearl Sunsine, ale jest on dla mnie zbyt ciemny, by używać jako rozświetlacz. 


 


 


Wednesday, 20 January 2016

Mac : Strobe Cream.

Odkąd pamiętam, zawsze starałam się moją cerę za wszelką cenę matowić. Przez wiele lat walczyłam z jej nadmiernym "świeceniem" się i skupiałam się na znalezieniu swojego idealnego kremu matującego na dzień, podkładu matującego i pudru matującego. Bibułki matujące miałam ciągle w użyciu. Matowy róż też musiał być, o rozświetlaczu nie było nawet mowy. Dopiero rok temu pmyślałam sobie, że kupię rozświetlacz i dam mu szansę. I tak mi się to rozświetlanie twarzy spodobało, że mam teraz małą kolekcję produktów rozświetlających, których nie boję się już użyć. Przy odrobinie rozświetlacza tu i tam, moja twarz wygląda młodziej i na bardzej wypoczętą. Postanowiłam zatem iść jeszcze jeden krok do przodu i... spróbować kremu rozświetlającego do twarzy. O Macowym Strobe Cream czytałam i słyszałam wiele dobrego. Jednak nie wiedziałam jak zareaguje na niego moja przetłuszczająca się cera. Długo się wahałam, ale ostatecznie się skusiłam i poprosiłam o 30ml opakowanie w ramach prezentu świątecznego.
Mac Strobe Cream
Opis producenta brzmi :
"Niezbędny, szybki ratunek dla skóry. Super moc skutecznych składników roślinnych pobudza, odstresowuje, nawilża, odświeża i poprawia wygląd ziemistej i zmęczonej skóry. Zastrzyk z witamin i mega porcja zielonej herbaty. Opalizujące cząsteczki oraz przeciwutleniacze rozjaśniają cerę. Efekt rozświetlenia jest wzmocniony na całej skórze zarówno w świetle dziennym jak i sztucznym."

30ml kremu jest zamknięte w poręcznej miękkiej tubce zamykanej na zatrzask. Krem z łatwością da się z tubki wycisnąć w interesującej mnie ilości. Ma dość gęstą konsystencję, ale bardzo łatwo się na skórze rozprowadza.
Mac Strobe Cream
Krem jest koloru białej perły. Mieni się na różowo niebiesko. Ale bez obawy. Nie daje to efektu brokatowej bombki na skórze. Szybko się w skórę wchłania, pozostawiając na niej taka rozświetlającą woalkę. Nałożony w odpowiedniej ilości (z umiarem, mniej znaczy lepiej, w przecwnym razie osiągnie się efekt odwrotny do zamierzonego) bardzo dobrze sobie radzi z nawilżeniem mojej cery, ale jednocześnie nie podkreśla porów, niedoskonałości czy nierówności skóry. Bardzo dobrze sprawdza się pod podkładami. W takim też celu go chciałam przetestować. Strobe Cream zdecydowanie zmienia efekt każdego podkładu na twarzy. Makijaż staje się bardziej wymiarowy, promienny. Cera wygląda świeżo i na wypoczętą. 
Mac Strobe Cream
Bałam się, że krem spowoduje, że moja cera się będzie bardziej świecić i przetłuszczać się. Nic bardziej mylnego! Jest róznica między przetłuszczoną cerą, a cerą rozświetloną. Rozświetlona cera ma taki naturalny przyjemny dla oka "glow". Naprawdę jest to przyjemny i ciekawy efekt, jakiego się zupełnie nie spodziewałam. Wszystko wygląda naturalnie, dyskretnie i efekt rozświetlenia cery nie jest nachalny, ale widoczny. Podkład i reszta makijażu twarzy rewelacyjnie się na tym kremie utrzymuje cały dzień. Jestem tym faktem bardzo mile zaskoczona. 
Strobe Cream stosuję zamiast kremu na dzień, wprawdzie nie codziennie, ale spokojnie może w moim przypadku krem na dzień od czasu do czasu zastąpić. Moją cerę wystarczająco nawilża i pielęgnuje. Po aplikacji cera jest miękka i przyjemna w dotyku.

Według mnie ten krem zupełnie się jednak nie sprawdza w roli rozświetlacza jak np. High Beam czy inne płynne rozświetlacze. Ten produkt to zupełnie coś innego.  Ale nie mam mu za złe, ponieważ nie w tym celu go chciałam stosować.

Podsumowując jestem bardzo zadowolona z działania i efektu Strobe Cream. Efekt okazał się o wiele ładniejszy niż się spodziewałam, a i moja cera bardzo dobrze na ten krem zareagowała. 30ml tubka kremu kosztuje £10, więc planuję z tym produktem dłuższą przyjaźń. Cieszę się, że poszłam po rozum do głowy i dałam sobie spokój z tym matowieniem cery na siłę, ponieważ moja buzia wygląda lepiej i młodziej z lekkim "glow", a przecież o to chodzi.

Rozświetlacie się czy matujecie? :)








Monday, 18 January 2016

Soap & Glory : Smoothie Star Body Buttercream.

Od dawna miałam chęć wypróbować kosmetyki do ciała Soap & Glory, ale jakoś zawsze mi było z nimi nie pod drodze. Dodatkowo zawsze mam jakiś inny produkt do ciała, który czeka w kolejce na użycie. Los jednak zadecydował za mnie i w prezencie świątecznym dostałam Soap & Glory Smoothie Star Body Buttercream. Producent deklaruje, że masełko zawiera w sobie 5 olejków - pistacjowy, kokosowy, migdałowy, kakaowy oraz shea. Ma pielęgnować i super nawilżać suche partie skóry. Opakowanie, plastikowy odkręcany słoiczek, zawiera aż 300ml masełka.
Soap & Glory,  Smoothie Star Body Buttercream
Do tego produktu podeszłam trochę sceptycznie. Jakoś tak z góry założyłam, że kosmetyk w takim opakowaniu, kolorowym i cieszącym oko, który wygląda bardziej jak zabawka niż działający produkt, nie da sobie rady z moją ekstremalnie suchą (i obecnie zaatakowaną egzemą) skórą całego ciała. 
Soap & Glory,  Smoothie Star Body Buttercream
Pierwsze co mnie powaliło dosłownie na kolana, to zapach masełka. Pistacje, kokos, migdały. Masełko mam ochotę z opakowania po prostu wylizać za każdym razem, kiedy je otwieram. Uwielbiam ten zapach. Jest on dość intensywny, ale nie męczący i na skórze po jakimś czasie ulatnia się. Wspomnieć jednak muszę, że wolę tego typu zapachy, niż np cytrusowe. Konsystencja masełka jest gęsta, ale zdecydowanie lżejsza niż konsystencja masełek The Body Shop. Soap & Glory Smoothie Star Body Buttercream jest lżejszy, bardziej "fluffy", jakby ktoś dodał do niego bitą śmietanę. Na skórze łatwo i przyjemnie się rozprowadza. Wchłania się błyskawicznie. Można bez problemu chwilę po aplikacji wskoczyć w ubranie. Masełko rzeczywiście jest świetnym nawilżaczem! Skóra staje się natychmiast miękka, nawilżona i przyjemnie miła w dotyku. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że moje łuszcząca się skóra na kości piszczelowej przestała się łuszczyć. Mam wrażenie, że masełko nie przynosi mojej skórze ulgi tylko tymczasowej, ale działa głębiej w skórę, pielęgnując ją i utrzymując jej nawilżenie. Takiego efektu się zupełnie nie spodziewałam. Myślałam, że będzie to ot taki przyjemny i ładnie pachnący produkt do ciała i nic więcej.
Soap & Glory,  Smoothie Star Body Buttercream
Dodatkowo warto zaznaczyć, że produkt jest bardzo wydajny i niewielka jego ilość wystarczy do wysmarowania całego ciała. A ja jestem bardzo wysoka i mam nadwagę, więc troche ciała do smarowania mam :)

Podsumowując jest bardzo pozytywnie zaskoczona działaniem tego produktu. Dotychczas moimi ulubieńcami były masełka The Body Shop, ale myślę, że na razie dam sobie z nimi spokój i bliżej zaprzyjaźnie się z Soap & Glory Smoothie Star Body Buttercream. 

Znacie produkty do ciała Soap & Glory? 

skład:  Aqua (Water), Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, PEG-100 Stearate, Dimethicone, Parfum (Fragrance), Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Pistacia Vera Seed Oil, Carbomer, Ethylhexylglycerin, Tocopheryl Acetate, Hydroxyethylcellulose, Propylene Glycol, Potassium Hydroxide, BHT, Glyceryl Acrylate/Acrylic Aacid Copolymer, Tetrasodium EDTA, Sorbitol, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Denatonium Benzoate, Tocopherol, Benzoic acid, CI 14700 (Red 4), CI 16035 (Red 40), CI 19140 (Yellow 5)

Saturday, 16 January 2016

Mac : Veluxe Pearlfusion Shadow ♥ Pinkluxe.

Paletka cieni Mac z serii Veluxe Pearlfusion w odcieniu Pinkluxe jest częścią zestawu "Pink"  do oczu i ust z kolekcji Enchanted Eve. Cały zestaw dostałam pod choinkę.
Mac, Veluxe Pearlfusion Shadow ♥ Pinkluxe
Pinkluxe składa się 5 odcieni chłodnych róży i fioletów. Jeśli zaglądacie do mnie regularnie, to pewnie wiecie, że uwielbiam takie odcienie na powiekach. Wszystkie cienie są bardziej lub mniej perłowe i mają mniej lub bardziej miękką konsystencję.
Mac, Veluxe Pearlfusion Shadow ♥ Pinkluxe
Pierwszy cień od góry to chłodny jasny róż, mocno iskrzący, zawiera mnóstwo drobinek. Używam go do rozświetlania wewnętrznego kącika oka, ale staram się jednak strzepnąć choć trochę nadmiar błyszczących drobinek.
Drugi cień od góry to również jasny róż, ale trochę cieplejszy. Widać między nim a pierwszym cieniem małą różnicę w opakowaniu, jednak na powiece wyglądają niemal identycznie i są nie do odróżnienia. Ten cień jest również mocno iskrzący się, i tak jak cienia powyżej, używam go do rozświetlania wewnętrznego kącika oka. Przy nim też staram się strzepnać z pędzelka nadmiar błyszczących drobinek. Jeśli chodzi o te dwa cienie, to wolałabym, żeby nie zawierały drobinek, ponieważ same w sobie są wystarczająco perłowe i mieniące się. Drobinki potrafią narobić bałaganu. 
Mac, Veluxe Pearlfusion Shadow ♥ Pinkluxe
Trzeci cień, środkowy, to mój absolutny ulubieniec. Chłodny, średni, perłowy fioletowy róż. Ma miękką konsystencję, ale nie osypuje się. Ma też metaliczne wykończenie, ale nie zawiera dodatkowo drobinek. Uwielbiam go! Nakładam go na całą powiekę, a kolor cienia robi cały makijaż oka. Cieszę się, że jest go w paletce najwięcej, ponieważ po niego właśnie sięgam najczęsciej.
Mac, Veluxe Pearlfusion Shadow ♥ Pinkluxe
Czwarty cień to już trochę ciemniejszy chłodny fiolet. Zawiera fioletowy shimmer. Właściwie to drobinki były widoczne najbardziej na wierzchniej warstwie cienia, która się już starła i pod spodem cień nie jest już tak błyszczący, jakby się mogło wydawać na początku. Lubię tym cieniem zaznaczać zewnętrzny kącik oka albo linię rzęs (zamiast eyelinera). Cień nie osypuje się, ale ma bardziej suchą konsystencję niż cień wyżej. 
Mac, Veluxe Pearlfusion Shadow ♥ Pinkluxe
Piąty cień, ostatni i najciemniejszy w całej paletce, to głęboki ciemny i chłodny fiolet. Perłowy, ale bez drobinek. Konsystencję ma podobną do cienia wyżej, i tego koloru również uzywam do podkreślenia zewnętrznego kącika oka. Świetnie się sprawdza przy "smoky eye". 
Mac, Veluxe Pearlfusion Shadow ♥ Pinkluxe
Wszystkie cienie trzymają się na bazie pod cienie rewelacyjnie cały dzień. Są mocno napigmentowane i nie tracą koloru w ciągu dnia na powiece. Trzeci, czwarty i piąty cień świetnie się rozcierają i łączą ze soba i innymi cieniami, nie zlewając się w jeden kolor na powiece. Paletką bez problemu można wykonać makijaż dzienny, mniej błyszczący,  jak i intensywny wieczorowy. 

Jestem zadowolona z tej paletki, choć dwa pierwsze cienie raczej są dla mnie zbyt błyszczące. Pozostałe trzy używam z przyjemnością, są w regularnym użyciu i cieszę się, że ta paletkę dostałam. Generalnie lubię cienie matowe, ale mam mnóstwo matowych pomadek, które lubię łączyć z błyskiem na oku.

A tutaj jeden przykładowy dzienny makijaż z użyciem wszystkich cieni. 
Mac, Veluxe Pearlfusion Shadow ♥ Pinkluxe
I drugi, gdzie głownym elementem jest środkowy cień z paletki, mój ulubiony, ale roztarty w załamaniu powieki matowym beżem.
Mac, Veluxe Pearlfusion Shadow ♥ Pinkluxe
Jak się Wam podoba? Tutaj możecie zobaczyć dwie inne (potrójne) paletki z serii Pearlfusion : Claretluxe oraz Fabulous Three


Thursday, 14 January 2016

Sleek : Matte Me, Ultra Smoooth Matte Lip Cream ♥ Birthday Suit.

Sleek, Matte Me, Ultra Smoooth Matte Lip Cream ♥ Birthday Suit
Koło bohatera dzisiejszego posta kręciłam się od dłuższego czasu.  Produkt do ust Sleek Ultra Smooth Matte Lip Cream z serii Matte Me  jest dostępny w 6 odcieniach i wśród nich jest właśnie przyjemny odcień chłodnego zgaszonego różu - Birthday Suit. Jeśli czytacie mnie regularnie, to wiecie, że mam do takich odcieni słabość, więc musiał on trafić w moje ręce.
Sleek, Matte Me, Ultra Smoooth Matte Lip Cream ♥ Birthday Suit
Opakowanie zawiera 6ml produktu. Matte Lip Cream to taki mus do ust. Typowy dla produktów do ust tego typu. Ma bardzo przyjemną konsystencję i waniliowy zapach. Aplikator to wydłużona spłaszczona pacynka, którą przyjemnie się na usta produkt aplikuje. Kolor na ustach rozprowadza się równomiernie, ale wychodzi na moich ustach sporo jaśniejszy niż jest w opakowaniu. Dodatkowo po chwili na ustach zasycha, dając bardzo nieprzyjemne uczucie ściągnienia ust. Zaczyna się też zbierać i łuszczyć. Zresztą zobaczcie same.
Sleek, Matte Me, Ultra Smoooth Matte Lip Cream ♥ Birthday Suit
Jestem totalnie rozczarowana tym produktem o ust. Na ustach wygląda okropnie i jest bardzo niekomfortowy w noszeniu. Nie polecam!


Wednesday, 13 January 2016

Essie : Nail Lacquer ♥ Splash Of Granadine.

W grudniu, cały miesiąc, na moich paznokciach królowało metaliczne złoto. Kiedy w końcu sięgnęłam po "zwykły" lakier, nie mogłam się na początku przyzwyczaić :) Dzisiaj bohaterem posta jest lakier Essie w odcieniu "Splash of Granadine". Zupełnie nie pasuje do pogody, jaka panuje w Machester (zimno, ciągle pada, jest szaro i ponuro), ale postanowiłam ponosić trochę koloru na paznokciach. 
Essie, Nail Lacquer ♥ Splash Of Granadine
Splash of Granadine to chłodny filet. Bezdrobinkowy. Ma kremową konsystencję i do pełnego krycia, potrzebuję dwóch warstw lakieru. Bardzo mi odpowiadają pędzelki lakierów Essie - są poręczne, szerokie i szybko mogę nimi paznokcie pomalować. Na moich miękkich i cienkich paznokciach lakier utrzymuje się standardowo, jak każdy inny lakier, dwa dni i zaczyna odpryskiwać z paznokci. Takie już paznokcie mam, nic nie chce się ich trzymać. Ale przypomnę, że lubie malować paznokcie i zmieniać kolory, i nie przeszkadza mi to, że musze robić to co dwa dni. Także ekhm, spoko. 
Essie, Nail Lacquer ♥ Splash Of Granadine
Tak się lakier prezentuje na moich paznokciach. 
Essie, Nail Lacquer ♥ Splash Of Granadine
Strasznie mi się takie fiolety na paznokciach podobają! Mają coś w sobie, obcy ludzie się wpatrują i podąrzają wzrokiem za moimi dłońmi :)
Co myślicie?

Tuesday, 12 January 2016

Seche Vite : Dry Fast Top Coat.

Dzisiaj będzie krótki i szybki post o topie przyspieszającym wysychanie lakieru - Seche Vite Dry Fast Top Coat. Szczerze mówiąc mam kilku swoich ulubieńców w tym temacie, których kupuję na zmianę, w zależności, który jest w promocji, ale dzisiaj chcę Wam zaprezentować Seche Vite. Jeśli jeszcze go nie znacie, to warto się mu przyjrzeć z bliska.
Seche Vite, Dry Fast Top Coat
Mamy tutaj doczynienia z produktem, który przyspiesza wysychanie lakierów oraz nadaje im dodatkowo piękny połysk. Dry Fast Top Coat dwie warstwy lakieru wysusza w ciągu minuty najdłużej, natomiast trzy warstwy lakieru potrzebują minut dwóch. Jaka oszczędność czasu! Dla osób takich jak ja, które muszą malować paznokcie co dwa dni, taki produkt to rewelacyjny wynalazek. Częste malowanie paznokci nie jest wtedy uciążliwe. Raz, dwa i gotowe. Można wrócić to swoich zajęć.

Top sprawia, że lakier na paznokciach jest bardziej lśniący. Nie jest to wprawdzie efekt, jaki daje np. Sally Hansen Gel Shine 3D Top Coat, ale nie raz byłam pytana, czy mam żelowe paznokcie, ponieważ ładnie lśnią. 

Buteleczka zawiera aż 14 ml produktu, co sprawiło, że przy używaniu go regularnie co dwa dni,  top wystarczył mi na kilka miesięcy stosowania. Pod koniec zmienił się wprawdzie w bardziej gęsty i glutowaty, ale bez problemu mogłam go zużyć do samego końca, ponieważ nie sprawiał problemu przy aplikacji. Jedyną wadą tego top coatu jest jego zapach. Strasznie śmierdzi rozpuszczalnikiem. Zapach jest naprawdę intensywny, jednak da się go szybko pozbyć otwierając na chwilkę okno. 

Znacie Seche Vite? Co polecacie innego? Ja znam jeszcze Essie Good To Go, Sally Hansen Insta-Dri Top Coat oraz Miss Sporty Turbo Dry Top Coat.



Monday, 11 January 2016

Oilology Beauty : Nutrient Rich Facial Treatment, 100% natural Coconut Oil.

Niestety przyszedł ten czas w roku, kiedy męczy mnie egzema, i choć staram się z nią walczyć, to nie chcę przesadzić z maściami i kremami zawierającymi sterydy. Tym razem egzema dokucza mi również w okolicach oczu, a konkretnie dolnych powiek, gdzie skóra stała się czerwona, sucha, podrażniona i szczypie przy każdej próbie nałożenie kremu pod oczy. Możecie sobie zatem wyobrazić ilość zmarszczek jaka mi się pojawiła w tym przesuszonym miejscu. Niestety boję się w to miejsce aplikować maści, i metodą prób i błędów próbowałam znależć jakiś produkt, który nie tylko pomógłby mi przywrócić nawilżenie skóry podoczami, ale również ukoić i opanować zapalne ognisko.
Oilology Beauty, Nutrient Rich Facial Treatment, 100% natural Coconut Oil
I tak trafiłam na płynny olejek kokosowy Oilology Beauty. Kupiłam go przypadkiem, robiąc zakupy w TK Maxx jakis czas temu. Kosztował niewiele (okolo 6 funtów) i dorzuciłam go do koszyka z zakupami z czystej ciekawości. Planowałam używać go do skórek wokół paznokci.
Oilology Beauty, Nutrient Rich Facial Treatment, 100% natural Coconut Oil
Oilology Beauty, Nutrient Rich Facial Treatment, 100% natural Coconut Oil
Opakowanie zawiera 30ml produktu, którym jest w 100% naturalny olejek kokosowy. Nie mylić z 100% olejkiem kokosowym. Produkt zawiera tylko dwa składniki : olejek sojowy i kokosowy. Producent deklaruje, że olejek nawilża odwodnioną skórę i ma właściwości anti- agening, antybakteryjne i antygrzybicze oraz pomaga zregenerować naskórek. Wystarczy dodać go ulubionego kremu. Może być również stosowany do demakijażu oczu.
Oilology Beauty, Nutrient Rich Facial Treatment, 100% natural Coconut Oil
Opakowanie to ciemna szklana buteleczka z pipetką. Olejek ma płynną "zmuloną" postać. Na początku był lejący się i bezbarwny, lecz po kilku użyciach zgęstniał i zmętniał. Jest bezzapachowy. Przyznam szczerze, że producent jest mi zupełnie nieznany, nic o nim nie wiem, ale sam produkt okazał się strzałem w dziesiątkę w mojej obecnej sytuacji w pielęgnacji skóry pod oczami. W ogóle nie powoduje szczypania skóry i przynosi jej natychmiastową ulgę. Zredukował zaczerwienienie i opuchnięcie. Regularnie stosowany rano i wieczorem rewelacyjnie prywrócił nawilżenie skóry, dzięki czemu suche zmarszczki się wyprostowały. Załagodził zupełnie stan zapalny. Ulga i zbawienie! Jestem zachwycona! 

Jedyną wadą stosowania tego olejku jest oczywiście to, że nie wchłania się on całkowicie i pozostawia tłustą warstwę na skórze. Dla mnie to jednak bez znaczenia w mojej obecnej sytuacji. Aplikuję niewielka ilość na skórę wokól oczy, głownie w miejsca, gdzie zazwyczaj aplkuję krem pod oczy, a po jakimś czasie sciaram wacikiem nadmiar i robię następnie codzienny makijaż (choć na chwilę obecną odpuściłam sobie stosowanie korektora pod oczy). Olejek nie zapchał mi skóry i w żaden inny sposób nie zaszkodził.
Byłam w TK Maxx ponwnie w nadziei, że uda mi się zrobić zapas tego olejku na przyszłość, ale ciągle spotykam jedynie arganowy albo różany tego producenta. No nic, może kiedyś trafię. Na szczęście oelejk jest bardzo wydajny i obecna buteleczka wystarczy mi na długo.

Sunday, 10 January 2016

Mac : Fearie Whispers, Lipstick ♥ Sparkle of Magic.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam zapowiedź kolekcji Mac Fearie Whispers, nie zrobiła ona na mnie większego wrażenia. 

Producent tak opisuje swoją kolekcję:
"Uwolnij swoją niewinność. Wejdź w nową porę roku wraz z magicznymi kolorami zainspirowanymi tajemniczym i niezwykłym światem baśni. Zalotnie trzepiąc oczami przystrojonymi w nowe Foiled Shadow o połyskujących lub matowych wykończeniach, które iskrzą jak poranna mgła. Lekkie róże do policzków rozświetlą twój dzień otulając cię delikatnym blaskiem. Rzuć urok metaliczno różowym lakierem do paznokci i perłowym beżem na ustach, roztaczając wokół siebie blask i szyk od nocy aż do wschodu słońca."
Mac, Fearie Whispers, Lipstick ♥ Sparkle of Magic
Przyznam szczerze, że foliowe cienie są przepiekne, ale nie dla mnie. Spodobał mi się róż Cheek Pollen i planowałam go sobie zamówić, ale byłam rozczarowana pomadkami z tej kolekcji, ponieważ nie ma w niej nic w odcieniach chłodnego różu lub różu nude, jakie lubię najbardziej. Cała kolekcja jest utrzymana w dość ciepłej tonacji. Koniec końcem im wiecej było zdjęć tej kolekcji w internecie, tym bardziej podobała mi się pomadka w odcieniu Sparkle of Magic, a coraz mniej róż. Jak się pewnie już domyślacie, ostatecznie zagościła u mnie pomadka :)
Mac, Fearie Whispers, Lipstick ♥ Sparkle of Magic
Sparkle of Magic ma wykończenie frost. Kolor jest opisany jako "dirty orange nude".  Zawiera złoty shimmer. I rzeczywiście, jest to przybrudzony pomarańczowy nudziak. Trochę nie na obecną porę roku, ale latem będzie idealny!
Mac, Fearie Whispers, Lipstick ♥ Sparkle of Magic
Właściwości pomadki są świetne. Wprawdzie wykończenie "frost" nie należy do moich ulubionych, jednak ten złoty shimmer wygląda na ustach przepięknie. Rewelacyjnie odbija światło. Sprawia, że usta wygladają na pełniejsze. Pomadka jest dobrze napigmentowana i kolor równomiernie na ustach się rozprowadza. Nie jest to jednak pomadka mocno kryjąca. Trwałość pomadki na moich ustach to średnio 3 godziny, po czym pomału na ustach zanika wraz z shimmerem.
Mac, Fearie Whispers, Lipstick ♥ Sparkle of Magic
Jak się Wam podoba? Co myślicie o całej kolekcji?



Saturday, 9 January 2016

Soap & Glory : Endless Glove, Moisture Mask & Hand Cream.

Dzisiaj zapraszam na szybki post o masce kremie do rąk Soap & Glory Endless Glove. Posiadam wersję 50ml. Kupiłam ją na promocji "3 za 2", wraz z innym kremem do rąk tej firmy, o którym będzie osobny post. Myślę, że to była świetna okazja do wypróbowania kosmetyków do pielęgnacji dłoni Soap & Glory.
Soap & Glory, Endless Glove, Moisture Mask & Hand Cream
Producent tak opisuje swój produkt :
"Formulated with eight-oil aqua wrap, vitafade-bc, macadamia & grapeseed oils, pomegranate & shea butters, it lays down a velvety smooth moisture barrier that works for 12 hours after you apply it - in the perfect purse-friendly size! "
Krem maska do rąk jest przeznaczony do suchej, podrażnionej, popękanej skóry dłoni i ma za zadanie przynieść jej natychmiastową ulgę.
Soap & Glory, Endless Glove, Moisture Mask & Hand Cream
Opakowanie to tubka 50ml zamykana na zatrzask. Wszystko działa sprawnie i łatwo można produkt z tubki wycisnać. Krem maska jest koloru białego. Spodziewałam się, że będzie ładnie pachniał, ale niestety zapach mi zupełnie nie odpowiada. Cieżko mi też określić ten zapach, ale nie umila mi on stosowania produktu. Konsystencja kremu jest dość gęsta, ale łatwo się rozprowadza. Niestety maska krem wprawdzie nie pozostawia lepkiej warstwy na skórze, ale pozostawia na niej ochonny film. Dlatego lubię ten produkt wsmarować w ręce grubszą warstwą, ale przed samym snem, kiedy nie będę już niczego wiecej dotykać. Rano budzę się z przyjemnie gładkimi dłońmi, aż chce się ich dotykać! Zaznaczyć muszę, że obecnie mam dłonie zaatakowane egzemą - są suche, szorstkie, skóra pęka i łuszczy się. Wiele kremów do rąk dodatkowo potrafi je podrażnić i powodować jej szczypanie. Moisture Mask & Hand Cream tego nie robi. Jest łagodny i przynosi ulgę po całym dniu cieżkiej pracy gospodyni domowej, która nie ma w domu zmywarki do naczyń :)
Czy kupię ten krem ponownie? Nie. Mam też inny krem Soap & Glory, który jest tańszy, ma cudowny zapach, wchłania się nie pozostawiając na skórze ochronnego filmu, ale równie dobrze koi i nawilża moją skórę rąk. I to do niego waśnie planuję ponowny powrót. 


skład : Aqua (Water), Glycerin, Cetearyl Alcohol, Isononyl Isononanoate, Cetyl Alcohol, Urea, Phenoxyethanol, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Disodium EDTA, Parfum (Fragrance), Oleic/Linoleic/Linolenic Polyglycerides, Methylparaben, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Vaccinium Myrtillus Fruit/Leaf Extract, Propylparaben, Sodium Cetearyl Sulfate, Sodium Lauryl Sulfate, Allantoin, Dipropylene Glycol, Limonene, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Sodium Hydroxide, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Acer Saccharum (Sugar Maple) Extract, Coumarin, CI 19140 (Yellow 5), CI15985 (Yellow 6), CI 14700 (Red 4)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...