Sunday, 30 July 2017

Zoeva : The Basic Moment Eyeshadow Palette.

Paleta Blush już była, więc czas na kolejną perełkę z kolekcji The Basic Moment. Uwielbiam palety cieni Zoeva. Uważam, że są świetnie skomponowane, mają bardzo dobrą jakość i niewielką cenę. Podobają mi się niemal wszystkie i wiem, że skuszę się jeszcze na niejedną. Dzisiaj jednak zapraszam Was na post o palecie cieni z kolekcji The Basic Moments
Zoeva, The Basic Moment Eyeshadow Palett
Opakowanie to typowy dla palet cieni tej marki kartonik zamykany na magnes. W środku znajdziemy tradycyjnie 10 cieni : 5 matowych i 5 z połyskiem. Co wyróżnia tą paletę od pozostałych palet cieni tej marki to ułożenie cieni. Nazwy cieni są ułożone w taki sposób, że mamy tutaj dwa rzędy cieni : prawy i lewy, a nie jak zazwyczaj górny i dolny.  Dodatkowo cienie nie są pomieszanie i lewy rząd to cienie matowe, a prawy to cienie z połyskiem. Mam nadzieję, ze to dobrze wyjaśniłam :) Dwa piony zamiast dwóch poziomów ;)
Zoeva, The Basic Moment Eyeshadow Palette
Kolorystyka cieni jest utrzymana raczej w chłodnej tonacji, ale ponieważ są tutaj głównie brązy i beże, to cienie będą kolorystycznie odpowiadać większości z Was.
Zoeva, The Basic Moment Eyeshadow Palette
Cienie matowe są bardziej suche niż cienie z połyskiem, ale pigmentacja obu wykończeń jest świetna. Cienie łatwo się na powiece rozcierają i łączą ze sobą. Nie tworza jednej wielkiej zlanej plamy. 
Zoeva, The Basic Moment Eyeshadow Palette
Zoeva, The Basic Moment Eyeshadow Palette
Zoeva, The Basic Moment Eyeshadow Palette
Zoeva, The Basic Moment Eyeshadow Palette
Matowe cienie to : 
Make It Last to jasny różowy beż
Here To Stay to różowo beż z nutką brzoskwini
Never Ending to chłodny średni beż
New Era to cieplejszy średni beż
Ever to chłodny ciemniejszy brąz
Zoeva, The Basic Moment Eyeshadow Palette
Cienie połyskujące to :
Yet To Come chłodny jasny żółty beż
Liquid Clock to jasny chłodny róż z fioletowa perłą
Unfinished to złoto
Waiting to ciemny czerwony brąz ze złotą perłą, 
Nostalgic to ciemny chłodny szary brąz
Zoeva, The Basic Moment Eyeshadow Palette
Według mnie paleta jest kompletna. Ma wszystkie cienie potrzebne do wykonania różnych makijaży. Są tutaj matowe bazowe beże jak i kolory do konturowania powieki. No i trochę błysku również. Jak kto woli. Nie trzeba się wspomagać innymi cieniami spoza palety. 
Zoeva, The Basic Moment Eyeshadow Palette
Jako ciekawostkę dodam, że trzy górne cienie z rzędu prawego : Yet To Come, Liquid Clock oraz Unfinished mają takie same nazwy jak trzy produkty z Blush Palette z tej samej kolekcji. Nazwy kolorów wprawdzie są takie same, ale kolory w obu paletach różnią się znacząco. Trochę nie rozumiem po co Zoeva postanowiła tak to ponazywać skoro kolory nie są identyczne. Może ktoś wie? :) 
Zoeva, The Basic Moment Eyeshadow Palette
Paleta cieni z kolekcji The Basic Moment wspuje się idealnie w moje gusta makijazowe na codzień. Wprawdzie jest wiele tego typu palet różnych marek, ale ja cenię sobie palety Zoeva i cieszę się, że ta marka wypuściła swoją interpretacje beżowych podstawowych cieni. 
Zoeva, The Basic Moment Eyeshadow Palette
Kto ma tą paletę? Ręka w górę :) Niedługo pojawi się kolejna paleta Zoeva i z zapowiedzi już wiem, że się na nią skuszę :)

Friday, 28 July 2017

Zoeva : The Basic Moment Blush Palette.

Paleta Blush marki Zoeva pochodzi z kolekcji The Basic Moment, która pojawiła się wkrótce po kolekcji Sweet Glamour. Bardzo spodobała mi się ta paleta zarówno kolorystycznie, jak i pod względem użytkowym, ponieważ jest to paleta typu 3 w 1. Producent określa ją jako "Blush Palette", ale w środku znajdziemy trzy produkty : brązer, róż do policzków oraz rozświetlacz.
Zoeva, The Basic Moment Blush Palette
Paleta to typowy dla produktów Zoeva kartonik zamykany na magnes. Kolorystycznie szafa graficzna mi się podoba, a i kartonik łatwo da się wyczyścić zwilżoną ściereczką. 
Zoeva, The Basic Moment Blush Palette
Tak jak wspomniałam wyżej, w środku kartonika znajdziemy trzy produkty :
Yet To Come - satynowy róż do policzkow w kolorze brzoskwiniowego różu
Liquid Clock - szampansko złoty rozświetlacz
Unfinished - satynowy brązer w pięknym odcieniu, który nie jest ani za chłodny, ani za pomarańczowy
Zoeva, The Basic Moment Blush Palette
Róż do policzkow jest najbardziej suchym produktem w palecie, ale nie pyli jakoś specjalnie. Jego pigmentacja jest bardzo dobra, ale mam lepiej napigmentowane róże Zoeva w swojej kolekcji. W każdym razie Yet To Come nie zrobi nam krzywdy, ponieważ nie da się nim przesadzić. Intensywność koloru można lekko budować, a produkt na skórze przyjemnie i bezproblemowo się rozciera. 
Zoeva, The Basic Moment Blush Palette
Rozświetlacz ma złoto szampanski kolor. Jest bardzo drobno zmielony. Dość intensywny. Daje na skórze piękny blask. Bardzo się cieszę, że Zoeva postanowiła dać do tej palety rozświetlacz inny niż "biały", ponieważ gdyby był tak jasny jak w palecie Sweet Glamour czy Rose Golden, to nie kupiłbym jej. Kolor rozświetlacza jest dla mnie na plus oraz miłym zaskoczeniem. Rozświetlacz jest najbardziej mokrym produktem z całej trójki. 
Zoeva, The Basic Moment Blush Palette
Brązer jest absolutnie fantastyczny. Daje satynowe wykończenie. Jest świetnie napigmentowany, ale jednocześnie łatwo się na skórze rozciera. Konsystencja brązera jest pomiedzy suchą, a wilgotną. 
Zoeva, The Basic Moment Blush Palette
Jestem bardzo zadowolona z tej palety. Po skończeniu trójeczki z Kobo to najczęściej siegam teraz po trójeczkę Zoeva. Paleta będzie też świetna na wyjazdy! Zdecydowanie polecam :)
Zoeva, The Basic Moment Blush Palette
Zoeva, The Basic Moment Blush Palette
Tutaj jeszcze zdjęcie palety w pełnym słońcu.
Zoeva, The Basic Moment Blush Palette
Zoeva, The Basic Moment Blush Palette
Lubicie takie palety 3 w 1? Muszę przyznać, że przyjemnie mi się takich używa, szczególnie, kiedy muszę szybko wykonać makijaż :)

Wednesday, 26 July 2017

Lipcowi ulubieńcy.

Lipcowi ulubieńcy
Zapraszam Was dzisiaj na szybki post o kosmetykach, które przypadły mi do gusty w lipcu. Mam nadzieję, że wpadnie Wam coś w oko.
Lipcowi ulubieńcy
Nacomi, kokosowy krem do twarzy i ciała
Po raz pierwszy ten produkt zobaczyłam na blogu u Iwetto i ponieważ jest to produkt "kokosowy", wiedziałam, że muszę go prędzej czy później wypróbować. Masło ma gęstą, ale przyjemną konsystencje i cudownaie nawilża moją skórę ciała. A kokosowy zapach jedynie umila stosowanie tego kremu.
Lipcowi ulubieńcy
Nacomi, Naturalny peeling cukrowy do ciała
Cukrowy peeling do ciała. Ponieważ regularnie stosują obecnie samoopalacz do ciałam w postaci mgiełki, to równie regularnie w ruch idą peelingi do ciała. Ten kawowy peeling marki Nacomi dostałam od mamy i uwielbiam go od pierwszego użucia. Za skuteczność i zapach.
Lipcowi ulubieńcy
Mincer, Vita C infusion, serum z witaminą C
Serum w postaci olejku z witaminą C. Żałuję, że za serum z witaminą C nie wzięłam się wcześniej. Okazuje się, że moja cera świetnie reaguje na to serum i w efekcie jest przyjemnie nawilżona, wygładzona i promienieje blaskiem ;)
Lipcowi ulubieńcy
Smashbox, pomadka Be Legendary w odcieniu Primrose
Kremowa pomadka w odcieniu delikatnego różu. Sama pomadka ma świetne właściwości i przyjemnie się ją stosuje, a kolor Primrose idealnie wpisuje się w mój pomadkowy gust. Odkąd ją kupiłam to najczęsciej pojawia się ona na moich ustach.
Lipcowi ulubieńcy
Zoeva, Basic Moments Eyeshadow Palette
Ta paleta cienie jest absolutnie przepiękna i to własnie nią najczęsciej wykonywałam makijaż oka przez ostatnie kilka tygodni. Świetna jakość cieni w super cenie, ale kto posiada cienie tej marki, to wie doskonale o czym mówię. Basic Moments ma idealnie dla mnie kompozycję cieni aby wykonać mój standardowy makijaż oka na codzień.
Lipcowi ulubieńcy
Zoeva, Basic Moments, Blush Palette
Ta trójeczka to istne cudeńko. Jest to zdecydowanie jeden z najlepszych produktów tego typu. Cała trójka jest w użyciu. Świetnie dobrane produkty i ich odcienie. Kolor różu idealny na codzień, brązer daje moje ulubione satynowe wykończenie, a rozświetlacz ma przepiękny odcień. 

To wszystko jeśli chodzi o ulubieńców lipca. Dajcie znać w komntarzach czy znacie te produkty i co o nich myślicie :)

Tuesday, 25 July 2017

Too Faced : Matte Chocolate Chip Eye Shadow Palette.

Paletę cieni Chocolate Chip kupiłam z myślą o wakacyjnych wyjazdach. Zazwyczaj zabieram ze sobą niezawodne palety : Urban Decay Naked Basic oraz Basic 2. Trochę mi się one znudziły, ponieważ towarzyszą mi od kilku lat, więc postanowiłam poszukać czegoś innego, choć w podobnych kolorach. Tak zatem trafiłam na paletę cieni Chocolate Chip marki Too Faced. Była jeszcze wersja w białym opakowaniu, ale kolory aż tak bardzo mnie nie wołały. 
Too Faced, Matte Chocolate Chip  Eye Shadow Palette
Paleta Chocolate Chip to miniaturka standardowych palet tej marki. Tutaj dla odmiany opakowanie jest plastikowe a cienie mają malutką gramaturę. Każdy cień ma jedynie 0.5g, a największy 1.5g. Paleta pachnie czekoladowo, a wszystkie cienie mają matowe wykończenie. Znajdziemy tutaj właściwie wszystkie odcienie do wykonania większości makijaży, więc dla mnie ta paleta jest kompletna i nie muszę się wspomagać innymi cieniami. Paleta jest dodatkowo wyposażona w lusterko. 
Too Faced, Matte Chocolate Chip  Eye Shadow Palette
Paleta zawiera w sumie 11 cieni. Mamy tutaj cień bazowy o wiekszej gramaturze, a pozostałe to beże, brązy, róże a nawet ciemna zieleń i fiolet. Całość wypada kolorystycznie dosyć chłodno. 
Too Faced, Matte Chocolate Chip  Eye Shadow Palette
Too Faced, Matte Chocolate Chip  Eye Shadow Palette
Too Faced, Matte Chocolate Chip  Eye Shadow Palette
Każdy cień posiada swoją nazwę. Nazwy cieni znajdują się na spodzie opakowania.
Too Faced, Matte Chocolate Chip  Eye Shadow Palette
Jeśli chodzi o właściwości cieni to nie mam zastrzeżeń. Są dobrze napigmentowane, dobrze się na powiece rozcierają i ładnie łączą ze sobą nie zlewajac się w jedną plamę. 
Too Faced, Matte Chocolate Chip  Eye Shadow Palette
Cienie mają dość suchą konsystencję, typową dla matowych cieni z palet tej marki i lekko się osypuja. Ich trwałość na bazie jest całodzienna. 
Too Faced, Matte Chocolate Chip  Eye Shadow Palette
Jestem bardzo zadowolona z tej palety. Niestety jej pojemność jest miniaturowa i dla większości z Was pewnie bedzie to wadą, ponieważ w takiej cenie można mieć spokojnie dwie, trzy palety cieni innej marki. Mi jednak jej gramatura odpowiada. Dokładnie mi o coś takiego chodziło. Paleta jest lekka, malutka i ma wszystko co mi się może przydać. Dodatkowo pachnie obłędnie czekoladą, co bardzo umila jej stosowanie. Wyglada również uroczo i aż chce się ją pakować do wyjazdowej kosmetyczki. 
Too Faced, Matte Chocolate Chip  Eye Shadow Palette
Paleta Chocloate Chip była limitowanką i kosztowała $25. Nie jest niezbędna, ale cieszę się z jej posiadania.

Monday, 24 July 2017

Bobbi Brown : Extra Eye Repair Cream.

Zapraszam Was dzisiaj na post o dość popularnym kremie pod oczy marki Bobbi Brown, który od dawna chciałam wypróbować. Mój poprzedni krem pod oczy, marki Kiehls, sprawdzał się wyśmienicie, ale ponieważ mam potrzebę testowania różnych i nowych produktów, to postanowiłam zainwestować w krem Bobbi Brown  Extra Eye Repair Cream i przekonać się na własnej skórze pod oczami, o co tyle zachodu. Krem udało mi się zakupić z 15% zniżką.
Bobbi Brown, Extra Eye Repair Cream
"Ten bogaty, skoncentrowany krem wyraźnie ożywia okolicę oczu, dzięki czemu wyglądasz na bardzo wypoczętą. Jeden z bestsellerów Bobbi. Formuła zawiera peptydy, naturalne olejki roślinne i substancje nawilżające, które zwalczają drobne linie, zmarszczki, cienie pod oczami i opuchnięcia, jak również zapobiegają przesuszeniu." - tak brzmi opis kremu na polskiej stronie internetowej Bobbi Brown.  
Bobbi Brown, Extra Eye Repair Cream
Opakowanie, to szklany słoiczek, który oryginalnie był zapakowany w kartonik. Szklany słoiczek jest dużych rozmiarów, jakby mieścił o wiele więcej kremu w sobie, a znajdziemy w nim tradycyjne 15ml produktu. Szklany słoiczek jest zupełnie niewygodny w podróży, jest za ciężki i za duży.
Bobbi Brown, Extra Eye Repair Cream
W środku słoiczka znajdziemy bardzo gęsta, zbitą, treściwą białą maź. Zdecydownaie nie jest to kremowy produkt. Nawet trochę mi przypomina balsam pod oczy Kiehl`s. Rozprowadza się on na skórze bez problemu i dość szybko wchłania. Ja używam go głównie na noc, ale na dzień też zdarza mi się go zaaplikować. Wtedy stanowi świetną bazę pod makijaż. Krem jest zdecydowanie wydajny i wystarczy mi na wiele miesięcy stosowania. Tego jestem pewna. Krem należy zużyć w 6 miesięcy od otwarcia.
Bobbi Brown, Extra Eye Repair Cream
Jeśli chodzi o działanie kremu to jestem zachwycona. Jest to zdecydowanie obok balsamu pod oczy marki Kiehl`s najlepszy krem jaki miałam okazję używać. Krem świetnie nawilża i pielęgnuje moją skórę pod oczami, przez co linie i zmarszczki wydają się mniej widoczne i bardziej płytkie. Nie zauważyłam, żeby produkt jakoś specjalnie wpłynął na redukcję moich opuchnięć i zasinień, ale na opuchnięcia stosuję regularnie inne produkty pod oczy. Moja skóra pod oczami jest miękka i sprężysta i wygląda na zadbaną. Krem daje rewelacyjne ukojenie suchej skórze.
Bobbi Brown, Extra Eye Repair Cream
Ale, ale... Na drugim miejscu w składzie co mamy? Parafinkę... Serio?  Krem pod oczy za prawie £50. Po moich ostatnich przygodach z parafinową maską Ziai miałam lekkie obawy, czy w ogóle zacząć stosować ten krem. Moja wina, ponieważ nigdy wcześniej nie zwróciłam uwagi na skład tego kremu, i gdybym wiedziała o parafinie, raczej nie kupiłabym go. Zwyczajnie dlatego, że na przykład taki balsam pod oczy Kiehls jest naprawdę świetny i ma o wiele lepszy skład. Extra Eye Repair Creme ma naprawdę długi skład, ale ta mikstura różności okazuje się być bardzo skuteczna. Bardzo! Na szczęście krem nie wywołuje na mojej skórze wysypu krostek i nie zapycha mnie, więc biorąc uwagę jego skuteczność, to używam go z przyjemnością.
Bobbi Brown, Extra Eye Repair Cream
Chociaż jeste bardzo zadowolona z działania tego kremu pod oczy i efektów, to prawdopodobnie w przyszłości do niego nie wrócę. Potraktuję go jako jednorazową przygodę i raczej swoje kroki ponownie skieruję w stonę Kiehl`s i balsamu pod oczy tej marki.

Thursday, 20 July 2017

Golden Rose : Holographic Nail Colour ♥ 05.

Oj, jak dawno na moim blogu nie było lakieru do paznokci! Muszę koniecznie nadrobić zaległości. Dzisiaj zapraszam Was na posta o lakierze holograficznym marki Golden Rose w odcieniu numer 05. 
Golden Rose, Holographic Nail Colour ♥ 05
Golden Rose, Holographic Nail Colour ♥ 05
Jeśli chodzi o lakiery do paznokci Golden Rose z serii holograficznej to mamy do wyboru kilka pięknych odcieni. Numer 05 ma filetową bazę i wygląda na paznokciach rąk i stóp obłędnie, szczególnie jeśli te od rąk uda mi się trochę zapuścić :) Lakier kameleon. Efekt zależy od typu światła i jego padania.
Golden Rose, Holographic Nail Colour ♥ 05
Pędzelek lakieru jest spłaszony i szeroki, taki jak lubię. Bez problemu aplikuje się nim lakier na paznokcie. Lakier nie smuży a do pełnego krycia wystarczą dwie warstwy. 
Golden Rose, Holographic Nail Colour ♥ 05
Jeśli chodzi o trwałość, to ten lakier holograficzny trzyma się na moich paznokciach nawet 4 dni. Co jest dla moich słabych, miękkich i łamliwych paznokci świetnym wynikiem i nic innego się tak długo na nich nie trzyma.
Golden Rose, Holographic Nail Colour ♥ 05
Golden Rose, Holographic Nail Colour ♥ 05
Jestem zachwycona tym lakierem. I dwoma pozostałymi, które mam również. Są to lakiery, po które sięgam obecnie najczęsciej. Uwielbiam ten efekt, co już mogłyście zauważyć na moim Instagramie ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...