Wednesday, 30 August 2017

Zdenkowana pielęgnacja twarzy : Mixa, Garnier, Sylveco, Biolaven & Origins.

Dzień dobry. W ten deszczowy dzień postanowiłam po raz pierwszy na moim blogu napisać post o zdenkowanych produktach do pielęgnacji twarzy. Myślę, że od teraz będzie taki post pojawiałam się za każdym razem, kiedy uda mi się zużyć 5 produktów. 
Zdenkowana pielęgnacja twarzy, Mixa, Garnier, Sylveco, Biolaven & Origins
Zdenkowana pielęgnacja twarzy, Mixa, Garnier, Sylveco, Biolaven & Origins
Zapraszam zatem na przegląd moich śmieci. Mam nadzieję, że wpadnie Wam coś w oko. Tak się składa, że każdy kosmetyk z dzisiejszego denka to produkt zdecydowanie warty polecenia.
Zdenkowana pielęgnacja twarzy, Mixa, Garnier, Sylveco, Biolaven & Origins
Sama już nie wiem ile opakowań tego żelu zużyłam odkąd odkryłam go rok temu latem. Będzie już kilka sztuk. Żel świetnie oczyszcza twarz a jednocześnie jest dla skóry bardzo delikatny. Na mojej przetłuszczającej się cerze sprawdza się wyśmienicie i chociaż nie mam obecnie kolejnej sztuki w zapasie, to na pewno do niego wrócę w przyszłości.
Zdenkowana pielęgnacja twarzy, Mixa, Garnier, Sylveco, Biolaven & Origins
Jednen z fajniejszych toników do twarzy jaki miałam okazję kiedykolwiek używać. 96% składników jest pochodzenia naturalnego. Nie zawiera parabenów, silikonów czy sztucznych barwników.Tonik przyjemnie pachnie aloesem i robi dokładnie to, co ma robić tonik do twarzy. Na pewno wrócę do niego w przyszłości, ale chcę teraz wypróbować inne wersje toników z tej serii produktów Garnier. 
Zdenkowana pielęgnacja twarzy, Mixa, Garnier, Sylveco, Biolaven & Origins
Serum w postaci olejku do twarzy. Przyjemna konsystencja, olejek wchłaniał się w skórę całkowicie. Używałam go na noc zamiast kremu i sprawdzał się świetnie. Nawilżał, pielęgnował a rano cera była miękka i przyjemna w dotyku. Jednie już pod koniec opakowania, a olejek był baaardzo wydajny, zapach lawendy mi trochę się znudził.
Zdenkowana pielęgnacja twarzy, Mixa, Garnier, Sylveco, Biolaven & Origins
Przyjemny krem na dzień o żelowej lekkiej konsystencji. Na mojej cerze sprawdził się wyśmienicie. Używałam go jedynie na dzień, ale świetnie moją skórę nawilżał i nadawał się idealnie pod makijaż. Obecnie używałam też kremu z tej serii, ale tonującego, który jest nowością tej marki. 
Zdenkowana pielęgnacja twarzy, Mixa, Garnier, Sylveco, Biolaven & Origins
Świetny tonik do twarzy w zagęszczonej formie. Moc naturanych składników i mega wydajność produktu sprawiła, że z chęcią kupię ten tonik ponownie. Niby tonik do twarzy, ale bardzo często po jego aplikacji nie nakładałam od razu na twarz kremu, a tonik przyjemnie moją skórę nawilżał, odświeżał i koił. 
Zdenkowana pielęgnacja twarzy, Mixa, Garnier, Sylveco, Biolaven & Origins
To na tyle. Pierwsza piąteczka. Dajcie znać, czy znacie któryś z moich zdenkowanych produktów.

Tuesday, 29 August 2017

Mayeblline : Dream Brightening Concealer ♥ 20 Light.

Kolejnym produktem, który znalazł się w mojej kosmetyczce i nie sprawdził się, jest produkt Maybelline - Dream Brightening Concealer. Ja posiadam odcień 20 Light. Jest to moja kwietniowa nowość, ale zapomniałam o nim wspomnieć w poście o nowościach kwietnia.
Mayeblline, Dream Brightening Concealer ♥ 20 Light
Według producenta jest to produkt przeznaczony do rozświetlania okolic pod oczami. Ma on zapewnić świetne krycie, dzięki czemu wszelkie niedoskonałości oraz zasinienia będą zakryte. Wystarczy zaaplikować kilka kropek na skórę i rozetrzeć palcem. Korektor zawiera odbijające światło drobinki. Jest on dostępny w 5 świetnych wariantach kolorystycznych, z czego 3 są bardzo jasne! 
Mayeblline, Dream Brightening Concealer ♥ 20 Light
Kupując ten produkt, byłam trochę sceptycznie nastawiona, ponieważ korektor w sztyfcie pod oczy dla mnie brzmi jak abstrakcja i raczej nie zdaje egzaminu. Ciekawość jednak wzięła górę i do domu wrócłam z korektorem.
Mayeblline, Dream Brightening Concealer ♥ 20 Light
Opakowanie korektora jest bardzo przyjemne. Sztyft korektora jest wykręcany i ma gramaturę 3g. Kolor Light jest bardzo ładny, nie za zółty i nie za różowy. Konsystencja jest dość miękka, ale jednak sucha. Korektor jednak bardzo przyjemnie na skórze się rozciera, który pod wpływem ciepła palców, ładnie się topi. 
Mayeblline, Dream Brightening Concealer ♥ 20 Light
Niestety korektor nie sprawdził się u mnie w ogóle. Owszem, po aplikacji okolice oczu są ładnie rozjaśnione i moje sińce całkiem skutecznie zakryte, ale korektor zbiera się we wszystkich liniach i zmarszczkach pod oczami jakie mam. Utrwalony czy nie, zbiera się powodując, że moja skóra pod oczami wygląda gorzej i starzej niż bez korektora. Po demakijażu czuję też wyraźne sciągnięcie skóry pod oczami, więc korektor zdecydowanie mi skórę przesusza. 
Mayeblline, Dream Brightening Concealer ♥ 20 Light
Jeśli chodzi o drobinki zawarte w korektorze, to nie są one jakoś zbyt widoczne. Przyznam szczerze, że wypatrzyłam je dopiero po przeczytaniu opisu produktu, który mówi, że one tam są. Na kórze pod oczami dopatruję się ich w promieniach słonecznych. Ładnie odbijają światło, ale nie jest to brokatowy efekt. Podoba mi się.
Mayeblline, Dream Brightening Concealer ♥ 20 Light
Dałam temu korektorowi kilka razy szansę, ale na tym koniec. Podejrzewam, że korektor sprawdzi się u osób młodych, które nie mają zmarszczek czy lini mimicznych. "Starszym" osobom odradzam :)
Mayeblline, Dream Brightening Concealer ♥ 20 Light
Szkoda mi go oczywiście wyrzucić, więc aplikuję go na skórę między brwiami i brodę, w celu rozjaśnienia tych okolic i muszę przyznać, że radzi sobie całkiem dobrze. Nie zbiera się i nie podkreśla zmarch czy porów. Ale pamiętajmy, że z założenia jest to korektor pod oczy :)

Sunday, 20 August 2017

Co znalazło się w mojej makijażowej kosmetyczce na tygodniowy wyjazd do Hiszpanii?

Wyjazdowa kosmetyczka
Zapraszam Was dzisiaj serdecznie na przegląd mojej kolejnej wyjazdowej kosmetyczki. Tym razem na tygodniowy wyjazd typowo wakacyjny, więc i kosmetyków znacznie mniej. W ciągu dnia na pewno zrezygnuję z makijażu, ale wieczorem z przyjemnością będę wykonywać lekki makijaż.
Wyjazdowa kosmetyczka
Twarz
Z doświadczenia wiem, że podkład w płynie nie zostanie ani razu użyty, dlatego do kosmetyczki wrzuciłam puder Mac Studio Fix, który ma lekkie krycie i wystarczy w zupełności, by jedynie wyrównać koloryt cery i zmatowić skórę. Zdecydowałam się zabrać korektor Healthy Mix marki Bourjois, ponieważ obecnie jest on najciemniejszy wśród wszystkich korektorów jakie mam, a dodatkowo świetnie sie sprawdza zarówno pod oczy jak i na inne części twarzy. Wybrałam również matowy róż Clinique w odcieniu 13 Rosy Pop. 
Wyjazdowa kosmetyczka
Wyjazdowa kosmetyczka
Oczy
Do wykonania delikatnego makijażu oczu zabrałam bazę pod cienie Inglot, którą ostatecznie przełożyłam do mniejszego pojemniczka oraz mój ukochany cień Clinique Petal Pop, który jest kolorem typu rose gold. Postanowiłam również zabrać czarno złoty eyeliner Maybelline. Jako tusz wybrałam kończący się produkt Maca, który nie dość, że jest najlepszym tuszem tej marki jaki stosowałam, to jest jednym z najlepszych tuszy do rzęsy jaki używałam w ogóle. 
Wyjazdowa kosmetyczka
Usta i brwi
Jedna pomadka, Rouge Coco Shine w odcieniu 55 Romance, która jest lekka i nawilżająca. Jest to również końcówka pomadki. Natomiast do podkreślania brwi wybrałam tusz do brwi Gimme Brow marki Benefit, miniaturka gratis z magazynu, który jest absolutnie fantastyczny.
Wyjazdowa kosmetyczka
I to wszystko. Nadbagażu kolorówki nie było :) Dla porówniania tutaj mogłyście zobaczyć zawartość mojej kosmetyczki na wyjazd do Polski.

Thursday, 17 August 2017

Rimmel : Fresher Skin Foundation.

Lubię testować drogeryjne podkłady. Niektóre okazują się całkiem niezłe i trafiają do moich ulubieńców. Nowy podkład Rimmel, Fresher Skin Foundation, skojarzył mi się od razu z innym podkładem tej marki, Match Perfection Creme Gel, który już kilka lat temu został wycofany (widuję go na ebay lub w sklepach internetowych, ale mojego odcienia nie ma). Miałam też nadzieję, że nowy podkład będzie podobny do mojego ulubieńca sprzed kilku lat. Czy jest?
Rimmel, Fresher Skin Foundation
Podkład Fresher Skin według producenta ma zapewniać naturalny wygląd, ma dawać skórze oddychać i nie zapychać porów. Ma lekką konsystencję i ma zapewnić nam świeży wygląd cery przez kilka godzin. Ma ponoć również właściwości matujące. Pojemność podkładu to 25ml.
Rimmel, Fresher Skin Foundation
Podkład jest zamkniety w szklanym odkręcanym słoiczku. Nie do końca przepadam za taką formą, ale nauczyłam się sobie z nią radzić. Sam podkład ma przyjemną kremowo żelową konsystencję i świeży zapach. Na twarzy rozprowadza się bezproblemowo, równomiernie, bez smug. Ładnie wyrównuje koloryt skóry, ale jest to podkład w moim przypadku słabo kryjacy i nie wygładza mojej cery. Kiedy mam gorsze dni, muszę dodatkowo wspomóc się korektorem. 
Rimmel, Fresher Skin Foundation
Na mojej twarzy podkład nie daje matowego wykończenia. Pozostaje mokry i wymaga przypudrowania. Ten efekt mi się akurat podoba, ponieważ nie lubię mtowego wykończenia. Mimo tego ładnie stapia się ze skórą i wygląda bardzo naturalnie. Najlepiej aplikuje mi się go dużym płaskim pędzlem do podkładu.
Rimmel, Fresher Skin Foundation
Niestety jest to podkład bardzo nietrwały. Na chwilę obecną jest to najbardziej nietrwały podkład jaki posiadam. Po wykonaniu makijażu podkład bardzo szybko się nierówomiernie ściera, ciastkuje, waży, zbiera we wszystkich załamaniach skóry. Wchodzi w pory, każdą zmarszczke. Cera zaczyna się okropnie świecić. Właściwie w ciągu godziny podkład nadaje się do zmycia. 
Rimmel, Fresher Skin Foundation
Producet deklaruje, że podkład zapewni mi świeży wygląd na wiele godzin, a jest zupełnie odwrotnie! Po godzinie wygląda na twarzy okropnie, makijaż jest zmęczony, znoszony i starty. Próbowałam go aplikować na różne sposoby, na bazę, na wcześniej przypudrowana twarz. Bez skutku. Efekt taki sam, a pomysły mi się już wyczerpały i szczerze mówiąc nie chce mi się z nim więcej bawić.

Dla porównania mój ulubieniec sprzed kilku lat, z serii Match Perfection (również był podkładem w słoiczku), miał żelową konsystencję, świetne krycie, ładnie wyrównywał powierzchnię skóry i miał super trwałość. Używałam go w czasach, kiedy moja cera była bardzo tłusta, jej powierzchnia bardziej nierówna i bardzo zanieczyszczona, więc podkład miał naprawdę pod górkę.

Podkład Fresh Skin okazał się w moim przypadku totalnym niewypałem.  Nie polecam!

Wednesday, 16 August 2017

Mac : Frost Lipstick ♥ Fabby.

Nie wiem dlaczego pomadka Mac w odcieniu Fabby nie doczekała się posta na swój temat na moim blogu. Fabby to przecież jedna z moich ulubionych pomadek tej marki. Przypomina trochę Angel, a jednak jest zupełnie inna i według mnie warto ją mieć w swojej kosmetyczce, jeśli lubicie tego typu kolory pomadek.
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Fabby ma wykonczenie Frost. To różowy mauve ze złotą perłą. Jeśli podoba się Wam Macowy Angel lub Rimmel w odcieniu Airy Fairy, to Fabby na pewno również przypadnie Wam do gustu.
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Pomadka gładko sunie po ustach i rozprowadza się równomiernie. Fabby to zdecydowanie odcień dający efekt pełniejszych i większych ust. Jest to neutralny kolor pomadki, do delikatnego podkreślenia ust, więc schodzi ona z ust dyskretnie i nie treba jej kontrolować. Pomadka nie zbiera się w zmarszczkach ust i nie ciastkuje.
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Tak Fabby wygląda w porównaniu do Angel i Faux. Jeśli Angel jest dla Was za jasna, to zerknijcie sobie w sklepie na Fabby, która jest nieco ciemniesza i ma wiecej złotego błysku.
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Uwielbiam tą pomadkę i kiedy dobije dna, z pewnością kupię ja ponownie.

Monday, 14 August 2017

Mac : Frost Lipstick ♥ Angel.

Pomadka Mac w odcieniu Angel to kultowa pomadka tej marki. Ponoć była to ulubiona pomadka Kim KW i to właśnie dzięki niej Angel zyskała na świecie swoje pięć minut. Kilka lat temu, kiedy w sklepach i drogeriach ciężko było znaleźć pomadki dające efekt nude na ustach, Angel była pożądana przez większość z nas. Kosmetyki Mac również nie były tak łatwo dostępne jak teraz, więc Angel dodatkowo przyspieszał bicie naszych serc. Mojego również, dlatego pomadka w odcieniu Angel musiała pojawić się i w mojej kosmetyczce. Odkąd trafiła do mnie po raz pierwszy kilka lat temu, gdy tylko mi się skończy, natychmiast dokupuję kolejnę sztukę. Po prostu ją uwielbiam! 
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Pomadka Angel ma wykonczenie Frost i jest to chłodny różowy perłowy nudziak. Nie jest to jednak perłowa pomadka, jakiej mogłybyśmy się spodziewać po pomadkach perłowych.
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Tak prezentuje się Angel w porównaniu do Fabby i Faux.
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Właściwości pomadki są świetne. Sztyft z łatwością sunie po ustach zostawiając równomierną warstwę koloru. Kolor pomadki Angel sprawia, że usta wydaja się większe i pełniejsze. Jest to świetny kolor na codzień. Pomadka nie zbiera się w zmarszczkach ust i nie ciastkuje.
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Jeśli jesteście fankami chłodnych różowych nudziaków, to koniecznie musicie sprawdzić sobie pomadkę Angel. Warto :)

Thursday, 10 August 2017

Garnier : Skin Naturals, Refreshing Botanical toner with Aloe Extract.

Garnier, Skin Naturals, Refreshing Botanical toner with Aloe Extract
Powiem szczerze, że kiedy zobaczyłam na półkach w drogerii nowe prdukty Garnier, to aż się zatrzymałam i sprawdziłam, czy dobrze widzę. Garnier postanowił wypuścić do sprzedaży kilka serii komsetyków bez parabenów, silikonów i sztucznych barwników. Możemy wybierać wśród wersji różanej, aloesowej oraz miodowej różne toniki, wody, mleczka, żele do mycia. Ja skusiłam się na aloesowy toner do twarzy, który według producenta ma 96% naturalnych składników. Wersja aloesowa jest przeznaczna do cery normalnej i mieszanej.
Garnier, Skin Naturals, Refreshing Botanical toner with Aloe Extract
Tonik ma za zadanie odświezyć cerę a ponieważ zawiera wyciąg z aloesu ma również działanie nawilżające. Świetnie ma się również sprawdzać do usunięcia resztek makijażu i zanieczyszczeń. Jeśli szybko zerkniemy na skład, to widzimy, że aloes znajduje się na czwartej pozycji w składzie, ale w toniku znajdziemy również alkohol denaturowy czy kwas salicylowy. Dodatkowo możecie zauważyć, że tonik został wyprodukowany w Polsce :)
Garnier, Skin Naturals, Refreshing Botanical toner with Aloe Extract
Opakowanie typowe dla produktów Garnier. Takie buteleczki kojarzą mi się zdecydowanie z tą marka, ponieważ Garnier wszystkie toniki i mleczka zamyka w identycznych opakowaniach, które różnią się jedynie kolorami. Tutaj buteleczka ma seledynowy kolor ale tonik jest bezbarwny. Tonik bardzo przyjemnie i świeżo pachnie aloesem.
Garnier, Skin Naturals, Refreshing Botanical toner with Aloe Extract
Producent zaleca aplikację toniku za pomocą wacika zaraz po oczyszczeniu twarzy. Tak właśnie robię. Okazało się, że to naprawdę bardzo przyjemny w stosowaniu tonik! Pozostawia na twarzy uczucie świeżości i czystości. Nie ściaga skóry i nie podrażnia. Nie raz zdarzyło mi się nim również przetrzeć powieki i nic złego się nie stało. Siegam po niego dwa razy dziennie z przyjemnością.
Garnier, Skin Naturals, Refreshing Botanical toner with Aloe Extract
Bardzo fajnie, że drogeryjne marki wprowadzają tego typu produkty, a ich ceny są przystąpne. Nie są to produkty naturalne, ale zawierające w 96% naturalne składniki. Żeby nie było niedomówień :) Planuję wypróbować również inne wersje z tej serii, jestem ich bardzo ciekawa! 

Wednesday, 9 August 2017

TAG : 7 kosmetycznych faktów o mnie.

Zapraszam Was dzisiaj na kolejny luźny Tag pt. "7 kosmetycznych faktów o mnie". Pierwszy Tag tego typu, 7 dziwnych faktów o mnie, już mogłyście na moim blogu poczytać. Dzisiaj zapraszam Was na coś bardziej kosmetycznego ;)

1. Swój pierwszy produkt do ust dostałam w 8 klasie podstawówki. Był to bezbarwny błyszczyk marki Oriflame z serii dla dziewczynek, coś z syrenkami. Pachniał gumą balonową ale bardzo szybko zjełczał. Ten błyszczyk wystarczył, aby rozpoczęła się moja absolutna miłość do błyszczyków na kolejne 15 lat ;)

2. Pisanie o kosmetykach sprawia mi ogromną przyjemnośc od wielu lat. Na stronie wizaz.pl zarejestrowałam się w roku 2007 i przez kilka lat napisałam tam 427 recenzji różnych produktów. Ostatnia recenzja pojawiła się w 2014 roku.
3. Aktywnie brałam również udział na forum kosmetycznym, głównie w wątkach pt. "Odwyk dla błyszczykomaniaczek" ;) Tutaj zdjęcia mojego autorstwa i ilość błyszczyków posiadanych przeze mnie w dniu 17 grudnia 2008 roku :)
4. Po błyszczykach przyszła pora na pomadki, mniej więcej 6 lat temu. Do których miłość trwa do dzisiaj. W chwili pisania posta w domu nie mam ani jednego błyszczyka, a właśnie same pomadki.

5. Jestem już takim kosmetycznym dinozaurem, ponieważ odkąd pamiętam, zawsze mnie interesowały komsetyki kolorowe i miałam ich pełne szuflady. Nie mogłam się doczekać urodzin, Świąt, Dnia Dziecka, ponieważ wiedziałam, że będę mogła poprosić o jakieś cudeńko z drogerii na które kieszonkowe mi nie wystarczało. To będzię już jakieś 20 lat mojej fascynacji.

6. Wyobrażacie sobie czasy, kiedy nie było drogerii typu Rossmann, Hebe czy Natura? Nie mówiąc już o rarytasach typu Sephora i Douglas. Tak, w takich czasach dorastałam i swoje pierwsze błyszczyki kupowałam w osiedlowym sklepiku z gazetami ;) Teraz najwygodniej i najprzyjemniej robi mi się zakupy online :)
7. Moi najbliżsi wiedzą doskonale, że najlepszym prezentem dla mnie z jakiejkolwiek okazji będzie właśnie kolorowy kosmetyk ;) I nie, nie mam domu zawalonego kosmetykami, ponieważ systematycznie nieużywane sprzedaję lub oddaję. Całkiem mi dobrze też idzie kolorówki zużywanie :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...