Sunday, 20 August 2017

Co znalazło się w mojej makijażowej kosmetyczce na tygodniowy wyjazd do Hiszpanii?

Wyjazdowa kosmetyczka
Zapraszam Was dzisiaj serdecznie na przegląd mojej kolejnej wyjazdowej kosmetyczki. Tym razem na tygodniowy wyjazd typowo wakacyjny, więc i kosmetyków znacznie mniej. W ciągu dnia na pewno zrezygnuję z makijażu, ale wieczorem z przyjemnością będę wykonywać lekki makijaż.
Wyjazdowa kosmetyczka
Twarz
Z doświadczenia wiem, że podkład w płynie nie zostanie ani razu użyty, dlatego do kosmetyczki wrzuciłam puder Mac Studio Fix, który ma lekkie krycie i wystarczy w zupełności, by jedynie wyrównać koloryt cery i zmatowić skórę. Zdecydowałam się zabrać korektor Healthy Mix marki Bourjois, ponieważ obecnie jest on najciemniejszy wśród wszystkich korektorów jakie mam, a dodatkowo świetnie sie sprawdza zarówno pod oczy jak i na inne części twarzy. Wybrałam również matowy róż Clinique w odcieniu 13 Rosy Pop. 
Wyjazdowa kosmetyczka
Wyjazdowa kosmetyczka
Oczy
Do wykonania delikatnego makijażu oczu zabrałam bazę pod cienie Inglot, którą ostatecznie przełożyłam do mniejszego pojemniczka oraz mój ukochany cień Clinique Petal Pop, który jest kolorem typu rose gold. Postanowiłam również zabrać czarno złoty eyeliner Maybelline. Jako tusz wybrałam kończący się produkt Maca, który nie dość, że jest najlepszym tuszem tej marki jaki stosowałam, to jest jednym z najlepszych tuszy do rzęsy jaki używałam w ogóle. 
Wyjazdowa kosmetyczka
Usta i brwi
Jedna pomadka, Rouge Coco Shine w odcieniu 55 Romance, która jest lekka i nawilżająca. Jest to również końcówka pomadki. Natomiast do podkreślania brwi wybrałam tusz do brwi Gimme Brow marki Benefit, miniaturka gratis z magazynu, który jest absolutnie fantastyczny.
Wyjazdowa kosmetyczka
I to wszystko. Nadbagażu kolorówki nie było :) Dla porówniania tutaj mogłyście zobaczyć zawartość mojej kosmetyczki na wyjazd do Polski.

Thursday, 17 August 2017

Rimmel : Fresher Skin Foundation.

Lubię testować drogeryjne podkłady. Niektóre okazują się całkiem niezłe i trafiają do moich ulubieńców. Nowy podkład Rimmel, Fresher Skin Foundation, skojarzył mi się od razu z innym podkładem tej marki, Match Perfection Creme Gel, który już kilka lat temu został wycofany (widuję go na ebay lub w sklepach internetowych, ale mojego odcienia nie ma). Miałam też nadzieję, że nowy podkład będzie podobny do mojego ulubieńca sprzed kilku lat. Czy jest?
Rimmel, Fresher Skin Foundation
Podkład Fresher Skin według producenta ma zapewniać naturalny wygląd, ma dawać skórze oddychać i nie zapychać porów. Ma lekką konsystencję i ma zapewnić nam świeży wygląd cery przez kilka godzin. Ma ponoć również właściwości matujące. Pojemność podkładu to 25ml.
Rimmel, Fresher Skin Foundation
Podkład jest zamkniety w szklanym odkręcanym słoiczku. Nie do końca przepadam za taką formą, ale nauczyłam się sobie z nią radzić. Sam podkład ma przyjemną kremowo żelową konsystencję i świeży zapach. Na twarzy rozprowadza się bezproblemowo, równomiernie, bez smug. Ładnie wyrównuje koloryt skóry, ale jest to podkład w moim przypadku słabo kryjacy i nie wygładza mojej cery. Kiedy mam gorsze dni, muszę dodatkowo wspomóc się korektorem. 
Rimmel, Fresher Skin Foundation
Na mojej twarzy podkład nie daje matowego wykończenia. Pozostaje mokry i wymaga przypudrowania. Ten efekt mi się akurat podoba, ponieważ nie lubię mtowego wykończenia. Mimo tego ładnie stapia się ze skórą i wygląda bardzo naturalnie. Najlepiej aplikuje mi się go dużym płaskim pędzlem do podkładu.
Rimmel, Fresher Skin Foundation
Niestety jest to podkład bardzo nietrwały. Na chwilę obecną jest to najbardziej nietrwały podkład jaki posiadam. Po wykonaniu makijażu podkład bardzo szybko się nierówomiernie ściera, ciastkuje, waży, zbiera we wszystkich załamaniach skóry. Wchodzi w pory, każdą zmarszczke. Cera zaczyna się okropnie świecić. Właściwie w ciągu godziny podkład nadaje się do zmycia. 
Rimmel, Fresher Skin Foundation
Producet deklaruje, że podkład zapewni mi świeży wygląd na wiele godzin, a jest zupełnie odwrotnie! Po godzinie wygląda na twarzy okropnie, makijaż jest zmęczony, znoszony i starty. Próbowałam go aplikować na różne sposoby, na bazę, na wcześniej przypudrowana twarz. Bez skutku. Efekt taki sam, a pomysły mi się już wyczerpały i szczerze mówiąc nie chce mi się z nim więcej bawić.

Dla porównania mój ulubieniec sprzed kilku lat, z serii Match Perfection (również był podkładem w słoiczku), miał żelową konsystencję, świetne krycie, ładnie wyrównywał powierzchnię skóry i miał super trwałość. Używałam go w czasach, kiedy moja cera była bardzo tłusta, jej powierzchnia bardziej nierówna i bardzo zanieczyszczona, więc podkład miał naprawdę pod górkę.

Podkład Fresh Skin okazał się w moim przypadku totalnym niewypałem.  Nie polecam!

Wednesday, 16 August 2017

Mac : Frost Lipstick ♥ Fabby.

Nie wiem dlaczego pomadka Mac w odcieniu Fabby nie doczekała się posta na swój temat na moim blogu. Fabby to przecież jedna z moich ulubionych pomadek tej marki. Przypomina trochę Angel, a jednak jest zupełnie inna i według mnie warto ją mieć w swojej kosmetyczce, jeśli lubicie tego typu kolory pomadek.
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Fabby ma wykonczenie Frost. To różowy mauve ze złotą perłą. Jeśli podoba się Wam Macowy Angel lub Rimmel w odcieniu Airy Fairy, to Fabby na pewno również przypadnie Wam do gustu.
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Pomadka gładko sunie po ustach i rozprowadza się równomiernie. Fabby to zdecydowanie odcień dający efekt pełniejszych i większych ust. Jest to neutralny kolor pomadki, do delikatnego podkreślenia ust, więc schodzi ona z ust dyskretnie i nie treba jej kontrolować. Pomadka nie zbiera się w zmarszczkach ust i nie ciastkuje.
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Tak Fabby wygląda w porównaniu do Angel i Faux. Jeśli Angel jest dla Was za jasna, to zerknijcie sobie w sklepie na Fabby, która jest nieco ciemniesza i ma wiecej złotego błysku.
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Mac, Frost Lipstick ♥ Fabby
Uwielbiam tą pomadkę i kiedy dobije dna, z pewnością kupię ja ponownie.

Monday, 14 August 2017

Mac : Frost Lipstick ♥ Angel.

Pomadka Mac w odcieniu Angel to kultowa pomadka tej marki. Ponoć była to ulubiona pomadka Kim KW i to właśnie dzięki niej Angel zyskała na świecie swoje pięć minut. Kilka lat temu, kiedy w sklepach i drogeriach ciężko było znaleźć pomadki dające efekt nude na ustach, Angel była pożądana przez większość z nas. Kosmetyki Mac również nie były tak łatwo dostępne jak teraz, więc Angel dodatkowo przyspieszał bicie naszych serc. Mojego również, dlatego pomadka w odcieniu Angel musiała pojawić się i w mojej kosmetyczce. Odkąd trafiła do mnie po raz pierwszy kilka lat temu, gdy tylko mi się skończy, natychmiast dokupuję kolejnę sztukę. Po prostu ją uwielbiam! 
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Pomadka Angel ma wykonczenie Frost i jest to chłodny różowy perłowy nudziak. Nie jest to jednak perłowa pomadka, jakiej mogłybyśmy się spodziewać po pomadkach perłowych.
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Tak prezentuje się Angel w porównaniu do Fabby i Faux.
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Właściwości pomadki są świetne. Sztyft z łatwością sunie po ustach zostawiając równomierną warstwę koloru. Kolor pomadki Angel sprawia, że usta wydaja się większe i pełniejsze. Jest to świetny kolor na codzień. Pomadka nie zbiera się w zmarszczkach ust i nie ciastkuje.
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Mac, Frost Lipstick ♥ Angel
Jeśli jesteście fankami chłodnych różowych nudziaków, to koniecznie musicie sprawdzić sobie pomadkę Angel. Warto :)

Thursday, 10 August 2017

Garnier : Skin Naturals, Refreshing Botanical toner with Aloe Extract.

Garnier, Skin Naturals, Refreshing Botanical toner with Aloe Extract
Powiem szczerze, że kiedy zobaczyłam na półkach w drogerii nowe prdukty Garnier, to aż się zatrzymałam i sprawdziłam, czy dobrze widzę. Garnier postanowił wypuścić do sprzedaży kilka serii komsetyków bez parabenów, silikonów i sztucznych barwników. Możemy wybierać wśród wersji różanej, aloesowej oraz miodowej różne toniki, wody, mleczka, żele do mycia. Ja skusiłam się na aloesowy toner do twarzy, który według producenta ma 96% naturalnych składników. Wersja aloesowa jest przeznaczna do cery normalnej i mieszanej.
Garnier, Skin Naturals, Refreshing Botanical toner with Aloe Extract
Tonik ma za zadanie odświezyć cerę a ponieważ zawiera wyciąg z aloesu ma również działanie nawilżające. Świetnie ma się również sprawdzać do usunięcia resztek makijażu i zanieczyszczeń. Jeśli szybko zerkniemy na skład, to widzimy, że aloes znajduje się na czwartej pozycji w składzie, ale w toniku znajdziemy również alkohol denaturowy czy kwas salicylowy. Dodatkowo możecie zauważyć, że tonik został wyprodukowany w Polsce :)
Garnier, Skin Naturals, Refreshing Botanical toner with Aloe Extract
Opakowanie typowe dla produktów Garnier. Takie buteleczki kojarzą mi się zdecydowanie z tą marka, ponieważ Garnier wszystkie toniki i mleczka zamyka w identycznych opakowaniach, które różnią się jedynie kolorami. Tutaj buteleczka ma seledynowy kolor ale tonik jest bezbarwny. Tonik bardzo przyjemnie i świeżo pachnie aloesem.
Garnier, Skin Naturals, Refreshing Botanical toner with Aloe Extract
Producent zaleca aplikację toniku za pomocą wacika zaraz po oczyszczeniu twarzy. Tak właśnie robię. Okazało się, że to naprawdę bardzo przyjemny w stosowaniu tonik! Pozostawia na twarzy uczucie świeżości i czystości. Nie ściaga skóry i nie podrażnia. Nie raz zdarzyło mi się nim również przetrzeć powieki i nic złego się nie stało. Siegam po niego dwa razy dziennie z przyjemnością.
Garnier, Skin Naturals, Refreshing Botanical toner with Aloe Extract
Bardzo fajnie, że drogeryjne marki wprowadzają tego typu produkty, a ich ceny są przystąpne. Nie są to produkty naturalne, ale zawierające w 96% naturalne składniki. Żeby nie było niedomówień :) Planuję wypróbować również inne wersje z tej serii, jestem ich bardzo ciekawa! 

Wednesday, 9 August 2017

TAG : 7 kosmetycznych faktów o mnie.

Zapraszam Was dzisiaj na kolejny luźny Tag pt. "7 kosmetycznych faktów o mnie". Pierwszy Tag tego typu, 7 dziwnych faktów o mnie, już mogłyście na moim blogu poczytać. Dzisiaj zapraszam Was na coś bardziej kosmetycznego ;)

1. Swój pierwszy produkt do ust dostałam w 8 klasie podstawówki. Był to bezbarwny błyszczyk marki Oriflame z serii dla dziewczynek, coś z syrenkami. Pachniał gumą balonową ale bardzo szybko zjełczał. Ten błyszczyk wystarczył, aby rozpoczęła się moja absolutna miłość do błyszczyków na kolejne 15 lat ;)

2. Pisanie o kosmetykach sprawia mi ogromną przyjemnośc od wielu lat. Na stronie wizaz.pl zarejestrowałam się w roku 2007 i przez kilka lat napisałam tam 427 recenzji różnych produktów. Ostatnia recenzja pojawiła się w 2014 roku.
3. Aktywnie brałam również udział na forum kosmetycznym, głównie w wątkach pt. "Odwyk dla błyszczykomaniaczek" ;) Tutaj zdjęcia mojego autorstwa i ilość błyszczyków posiadanych przeze mnie w dniu 17 grudnia 2008 roku :)
4. Po błyszczykach przyszła pora na pomadki, mniej więcej 6 lat temu. Do których miłość trwa do dzisiaj. W chwili pisania posta w domu nie mam ani jednego błyszczyka, a właśnie same pomadki.

5. Jestem już takim kosmetycznym dinozaurem, ponieważ odkąd pamiętam, zawsze mnie interesowały komsetyki kolorowe i miałam ich pełne szuflady. Nie mogłam się doczekać urodzin, Świąt, Dnia Dziecka, ponieważ wiedziałam, że będę mogła poprosić o jakieś cudeńko z drogerii na które kieszonkowe mi nie wystarczało. To będzię już jakieś 20 lat mojej fascynacji.

6. Wyobrażacie sobie czasy, kiedy nie było drogerii typu Rossmann, Hebe czy Natura? Nie mówiąc już o rarytasach typu Sephora i Douglas. Tak, w takich czasach dorastałam i swoje pierwsze błyszczyki kupowałam w osiedlowym sklepiku z gazetami ;) Teraz najwygodniej i najprzyjemniej robi mi się zakupy online :)
7. Moi najbliżsi wiedzą doskonale, że najlepszym prezentem dla mnie z jakiejkolwiek okazji będzie właśnie kolorowy kosmetyk ;) I nie, nie mam domu zawalonego kosmetykami, ponieważ systematycznie nieużywane sprzedaję lub oddaję. Całkiem mi dobrze też idzie kolorówki zużywanie :)

Monday, 7 August 2017

Mac : Cremesheen Lipstick ♥ Coral Bliss.

Nie wiem dlaczego w mojej kolekcji pomadek Mac brakowało pomadki w odcieniu Coral Bliss. Od zawsze mi się podobała i robiłam kilka podejść by ją kupić, a ostatecznie mama postanowiła zakończyć moje marudzenie i osobiście zamówiła ją dla mnie w ramach niespodzianki ;)
Mac, Cremesheen Lipstick ♥ Coral Bliss
Coral Bliss to idealny odcień na lato. Soczysty, kremowy, lśniący delikatny koral. Dociekliwe oko na pewno zauważy w nim różowe nuty. Zawiera delikatny srebrny shimmer, który sprawia, że usta pięknie połyskują. 
Mac, Cremesheen Lipstick ♥ Coral Bliss
Mac, Cremesheen Lipstick ♥ Coral Bliss
Pomadka ma wykończenie Cremesheen, które daje nam na ustach kremowe miękkie wykończnie i intensywny kolor. Coral Bliss należy do spokojnych odcieni, nic nachalnego, ale bardzo ładnie ożywia twarz i stanowi świetne wykończenie zarówno delikatnego jak i mocnego makijażu oczu. 
Mac, Cremesheen Lipstick ♥ Coral Bliss
Mac, Cremesheen Lipstick ♥ Coral Bliss
Pomadki Mac o wykończeniu Cremesheen bardzo często mają tendencję do nierównomiernego rozprowadzania się koloru na ustach, zbierania w zmarszczkach i podkreślania każdej niedoskonałości ust. Coral Bliss tego nie robi. Bardzo ładnie się na ustach rozprowadza i komfortowo w ciągu dnia nosi. Nie jest to najbardziej trwała pomadka do ust jaką posiadam, ale dwie trzy godziny daje radę. 
Mac, Cremesheen Lipstick ♥ Coral Bliss
Mac, Cremesheen Lipstick ♥ Coral Bliss
Mac, Cremesheen Lipstick ♥ Coral Bliss
Mac, Cremesheen Lipstick ♥ Coral Bliss
Coral Bliss to zdecydowanie mój ulubieniec lata, chociaż pomadkę mam naprawdę niedługo. Znacie tą pomadkę?

Sunday, 6 August 2017

Mincer : Vita C Infusion, przeciwstarzeniowe serum olejkowe.

Moją przgodę z witaminą C w pielęgnacji cery zaczęłam z marką Mincer. Wcześniej nigdy nie wprowadzałam do swojej pielęgnacji twarzy produktów tego typu i bardzo byłam ciekawa, jak moja cera na nie zareaguje. Wybrałam przeciwstarzeniowe serum olejkowe - receptura No 606
Mincer, Vita C Infusion, przeciwstarzeniowe serum olejkowe
Producent w serum z recepturą No 606 zastosował niezywkle stabilną, wyjątkowo odporną na okscydację i wysokie temperatury czystą witaminę C Tetra w bardzo dużym stężeniu 70mg/ml. Ta unikalna odmiana witaminy C jest rozpuszczana tylko w olejach. Jej doskonałe właściwości są konsekwencją wysokiej stabilności oraz rewelacyjnej wchłanialności. To z kolei przekłada się na skuteczną ochronę przed działaniem promieni UVA/UVB, przedwczesnym starzeniem, niedoskonałościami, przebarwieniami i zmęczeniem skóry. 
Mincer, Vita C Infusion, przeciwstarzeniowe serum olejkowe
Przeciwstarzeniowe serum olejkowe jest przeznaczone do stosowania na dzień i na noc, dla wszystkich typów cery. Zawiera składniki aktywne takie jak wspomniana już wyżej witamina C Tetra, olej z rokitnika czy omega plus. 
Mincer, Vita C Infusion, przeciwstarzeniowe serum olejkowe
Rezultatem stosowania serum jest zregenerowana, wzocniona, napięta, wypoczęta, promienna i pełna enegii skóra. Koloryt skóry ujednolicony a przy regularnym stosowaniu wygląd skóry ulega wyraźnej poprawie. Serum należy aplikować na skórę codziennie rano i wieczorem na uprzednio oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoldu. Podczas aplikacji kosmetyku zalecane jest wykonanie masażu. Po użyciu serum należy nie opalać się i chronić skórę przed słońcem.
Mincer, Vita C Infusion, przeciwstarzeniowe serum olejkowe
Opakowanie serum to mała szklana buteleczka z pipetką. Mieści ona 15 ml produktu i jest wykonana z ciemnego szkła. Originalnie buteleczka jest zapakowana w kartonik, na którym znajdziemy wszystkie potrzebne o produkcie informacje. Olejek ma żółte zabarwienie i przyjemnie pachnie mieszaniną różnych olejków.  Pipetka działa świetnie i bez problemu można nią wydobyć z buteleczki interesującą nas ilość produktu.
Mincer, Vita C Infusion, przeciwstarzeniowe serum olejkowe
Olejek ma postać lejącą się. Ja zazwyczaj aplikuję kilka kropel na dłonie, rozcieram i następnie wklepuję serum w twarz i szyję. Mimo, że producent zaleca stosowanie olejku rano i wieczorem, ja używam go jedynie w pielęgnacji wieczornej, ponieważ na dzień używam serum z kwasem hialuronowym. Bardzo lubię jednak aplikować olejkowe serum z witaminą C po zastosowaniu maseczek oczyszczających. Serum ma przyjemną lekką konsystencję i w moją skórę wchłania się całkowicie, bez zostawiania tłustej warstwy na skórze. 
Mincer, Vita C Infusion, przeciwstarzeniowe serum olejkowe
Po aplikacji serum wieczorem rano budzę się z wygładzoną, miękką w dotyku, napiętą i nawilżoną cerą. Zauważyłam, że olejek przyczynia się do szybszego gojenia niedoskonałości oraz rozjaśnia drobne przebarwienia. Skóra wygląda ładnie i promienieje, co dla mnie szczególnie istotne jest teraz latem, kiedy staram się nie używać podkładów. Olejkowe serum przeciwstarzeniowe nie zapycha mojej cery i nie podrażnia nawet okolicy oczu.
Mincer, Vita C Infusion, przeciwstarzeniowe serum olejkowe
Jestem zachwycona działaniem tego serum. Dla mojej cery jest to miła odmiana, ponieważ ciągle ją bombarduję kwasem hialuronowym, a tu się okazuje, że witamina C działa na nią lepiej. Dlatego witamina C zostanie ze mną w pielęgnacji twarzy na stałe i na pewno będę testować produkty z witaminą C innych marek. 

Miałyście okazję stosować to serum? A może macie swoje ulubione innych marek? U mnie w kolejce czeka serum z witaminą C marki Floslek i jestem ciekawa, czy okaże się równie skuteczne co serum Mincer.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...