Wednesday, 14 June 2017

Co znalazło się w mojej makijazowej kosmetyczce na dwutygodniowy wyjazd do Polski?

wyjazdowa kosmetyczka
Po każdym wyjeździe do Polski obiecuję sobie, że następnym razem do mojej kosmetyczki zapakuje o wiele mniej kosmetyków. I średnio mi się to udaje. Zawsze mam nadmiar. Moją kosmetyczkę, którą zabrałam na mój ostatni wyjazd, przepakowywałam kilka razy i taki osiągnęłam efekt końcowy.
wyjazdowa kosmetyczka
Przydał się. Użyłam go kilka razy, ale na następny wyjazd zrobię z niego małą odlewkę.
wyjazdowa kosmetyczka
Niezastąpiony puder do twarzy dający lekkie krycie. Ładnie wyrównuje koloryt cery oraz tuszuje drobne niedoskonałości. W upalne dni używam go solo, bez podkładu i naprawdę daje radę. Kiedy nie używałam podkładu to właśnie ten puder robił mój makijaż twarzy.
wyjazdowa kosmetyczka
Mój ulochany ulubiony wypiekany puder zawsze zabieram ze sobą. Świetny do utrwalenia podkładu czy korektora pod oczami. Daje ładne, miękkie i satynowe wykończenie  na skórze. Używałam w dni, kiedy na twarzy lądował podkład Colorstay.
wyjazdowa kosmetyczka
Mój ulubiony korektor pod oczy. Nigdy mnie nie zawiódł. Daje lekkie krycie oraz rozświetla okolice pod oczami. Nie zbiera się w zmarszczkach i nie wysusza skóry. Używałam go codziennie. 
wyjazdowa kosmetyczka
Maybelline Eyeliner
Eyeliner który właśnie dobija dna. Zabrałam go ze sobą, żeby zużyć do końca, a poza tym bardzo go lubię. Jest prosty w użyciu i bardzo wygodny. Okazało się jednak, że ani razu go nie użyłam.
wyjazdowa kosmetyczka
Mac tusz do rzęs In Extreme Dimension
Świetny tusz. Chyba jedyny marki Mac godny polecenia. Silikonowa szczoteczka ładnie rozdziela rzesy a sam tusz wydłuża je i pogrubia. Codziennie w użyciu podczas wyjazdu.
wyjazdowa kosmetyczka
Inglot baza pod cienie w tubce
Nie jest to najlepsza baza pod cienie jaką znam ale obecnie mam tylko ją jedyną i próbuję zużyć. Była w codziennym użyciu. 
wyjazdowa kosmetyczka
Too Faced Chocolate Chip Eyeshadow Palette
Malutka paleta matowych cieni, która jest samowystarczalna i można nią wykonać przeróżne makijaże. Ślicznie pachnie czekoladą. Zajmuje mało miejsca w kosmetyczce. Kupiłam ją z myślą o podróżach, ponieważ palety Naked Basic wychodzą mi już bokami podczas wyjazdów. Chocolate Chip okazała się świetnym zakupem! Ciągle w użyciu, chociaż kilka razy użyłam też innej palety.
wyjazdowa kosmetyczka
Oprócz nudnych beżowych matów postanowiłam zabrać coś różowo fioletowego i błyszczącego. Ta mała paleta 6 cieni spisuje się wyśmienicie. Cienie mają ładne kolory i świetną jakość. Kiedy nie miałam ochoty na matowy makijaż oka ale na coś w różu, to sięgałam po tą małą paletkę.
wyjazdowa kosmetyczka
Rozświetlacz w przepieknym szampańskim odcieniu użyłam kilka razy w makijażu oka i to wszystko. Zwyczajnie róże do policzków, które używałam, dawały mi wystarczająco blasku :)
wyjazdowa kosmetyczka
Mac Extra Dimension blus w odcieniu Faux Sure oraz Cheeky Bits
Obu róży używałam naprzemiennie. Kocham efekt jaki dają na skórze. Super produkty!

Mac róż z kolekcji Mariah Carey
Chociaż kolor jest obłędny to ani razu go nie użyłam, ponieważ sięgałam po rozświetlające róże z serii Extra Dimension.
wyjazdowa kosmetyczka
Cudny kolor pomadki i świetne właściwości. Pomadki użyłam raz, więc spokojnie mogła zostać w domu i ze mną nie podróżować.

Mac pomadki w odcieniu Fan Fare, Alessandra, Brave, Love at Fist Bite oraz Amor Prohibido
Każda była w użyciu, naprzemiennie. W zależności od humoru i chęci. Pomadki Mac uwielbiam i zawsze zabieram na wyjazdy kilka sztuk. 
wyjazdowa kosmetyczka

Benefit tusz do Brwi Gimme Brow
Miniaturka tego tuszu była kiedyś dodatkiem do brytyjskiego Glamour ale dopiero teraz postanowiłam ją wypróbować. Używałam codziennie i jestem tak zakochana w tym produkcie, że koniecznie muszę kupić pełnowymiarowe opakowanie. Ten tusz do brwi wymiata! 

Ponieważ zakochałam się w produkcie do brwi Benefit od pierwszego użycia, to pomada Inglot pozostała nietknięta. 

I to wszystko. Moje wnioski na przyszłość są takie, że spokojnie wystarczą mi dwa róże do policzków i jeden produkt do podkreślania brwi. Eyeliner oraz rozświetlacz mogą spokojnie zostać w domu. Mogę też ograniczyć ilość zabranych pomadek do beżowego nudziaka, różowego nudziaka oraz jednego mocniejszego koloru. Ale jak to wyjdzie w praniu, zobaczymy :)

A jak Wam idzie pakowanie kolorówki na wyjazdy?

16 comments:

  1. Kiedyś też miałam z tym problem i brałam naprawdę dużo kolorówki ze sobą. Na szczęście na przestrzeni lat wypracowałam sobie swój zestaw idealny. U mnie akurat eyelinera nie może zabraknąć, za to może nie być różu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. tez staram się sobie taki zestaw wypracować, ale prawda jest taka, że na różne wyjazdy zabieram inaczej wypełnioną kosmetyczkę :)

      Delete
  2. Tusz z Mac lubię ten z białymi literkami. Wersja z czarnymi bardzo mnie zawiodła :-/

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja ten dostałam od mamy :) i choc na poczatku mie doprowadzał do szału bo był sbyt wodnisty, tak teraz, jak zgęstanial, wprost go uwielbiam :)

      Delete
  3. Ja zawsze zabieram wiecej niz potrzebuje, ale co tam 😉😏

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja zawyczaj też, ale jak mam podróż samolotem to zawsze tylko bagaż podręczny, więc wiadomo, ograniczenia kilogramowe są :)

      Delete
  4. Wiele ze szminek mac się pozbyłam , ale np nadal mam amor Prohibido, ona ma coś w sobie. Zabrałaś 3 róże wow :D Lubie tego typu posty :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. oh nie wyobrażam sobie pozbyć się moich pomadek MAc :) to moje ukochane :)
      roze zaraz po pomadkach to moje ulubione kosmetyki do makijazu, a moze teraz już nawet są przed pomadkami, bo zauwazyłam, że czasami ust nie maluję, ale róż na policzki ląduje :)

      Delete
  5. Nie wyjeżdżam na dłuższy okres czasu, więc nigdy nie mam problemu z kosmetykami. Na 2-3 dniowe wyjazdy w ogóle nie korzystam z kolorówki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. u mnie to jest tak, że ja bardzo lubię się malować :) rano kawusia, lusterko, youtube i wyciagam kosmetyczkę :)

      Delete
  6. Ja do polski zawsze zabieram malutko, baa ostatnio to nawet wiekszosc w odlewkach.

    ReplyDelete
    Replies
    1. do Polski nie zabieram właściwie w ogóle pielęgnacji - jedynie krem do wtarzy i po oczy ktore aktualnie używam i to jeszcze właśnie w odlewkach :) więc mam więcej miejsca na kolorówkę :) rok temu zabrałam jej ze soba stanowczo za duzo, więc tegoroczna ilośc nie jest taka zła ;)

      Delete
  7. Też kiedyś używałam codziennie Gimme Brow ale od kiedy kupiłam żel do brwi od Charlotte Tilbury wszystko inne poszło w odstawkę, nareszcie mam brwi :) Minus jest taki, że tylko najciemniejszy kolor nadaje się do czegokolwiek bo jaśniejsze mają bardzo dziwne zielonkawo-ciepłe tony na moich blond brwiach. No i cena w stosunku do pojemności powala...
    No i baza z Inglota to jest moja ulubiona baza, na moich tłustych i opadających powiekach wytrzymuje mniej więcej tyle, co dużo droższa baza z Urban Decay - jaka baza sprawdza się u Ciebie najlepiej?

    ReplyDelete
    Replies
    1. ChT z chęcią kiedyś wyprobouje, jak uszczyplę zapas tych tuszy do brwi, które mam :) dla mnie najciemniejszy kolor będzie super, mam ciemne brwi :)

      u mnie baza z inglota sprawdza się srednio. Już pod koniec dnia widzę, że cienie na powiece są zrolowane. Najlepiej właśnie sprawuje się baza UD, ale ta oryginalna, w fioletowym opakowaniu. A z tych tańszych drogerujnych to świetna jest baza pod cienie Wibo, o której pisałam tutaj :
      https://justitia33.blogspot.co.uk/2017/01/wibo-baza-pod-cienie.html

      Delete
  8. Ja na wyjazd preferuje raczej lzejsze podkłady i moje "must have " to cienie do brwi ^.^

    ReplyDelete
    Replies
    1. wlasnie od tego mam puder Maca na polskie upalne dni 🌝 wtedy nie uzywam podkladu w ogole 🌝 podklad to na jakies wieczorne wyjscie bardziej 🌝

      Delete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...